Armenia na celowniku. Tak kłamie propaganda Putina
Prorosyjska sieć botów prowadzi w internecie kampanię dezinformacyjną wymierzoną w premiera Armenii Nikola Paszyniana przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 7 czerwca 2026 r. Nigdy wcześniej Rosjanie nie podjęli próby rozpowszechniania fałszywych informacji tak wcześnie.
Pierwsze sygnały kampanii pojawiły się wyjątkowo wcześnie - publikacje zaczęły krążyć 243 dni przed wyborami - informuje ukraińska "Meduza". Już teraz w sieci krąży co najmniej 340 fałszywych nagrań wideo. Dla porównania: przed wyborami w Mołdawii było 409 filmów, w USA 180, w Niemczech 97, a w Polsce tylko 14 - dodaje serwis.
W przypadku kampanii wymierzonej w Armenię, po raz pierwszy mocno eksponowano wątki dotyczące zdrowia premiera. "Meduza" podaje, że gdy przestają działać argumenty o korupcji, "sprzedaniu kraju Zachodowi" czy rzekomym "rozpętaniu wojny z Rosją", łatwiej jest uderzać w sprawy, na które człowiek nie ma wpływu. Kancelaria Paszyniana odrzucała rozpowszechniane pogłoski o problemach zdrowotnych.
Jednym z promowanych tematów jest sugerowanie, że Armenia przygotowuje konflikt zbrojny z Rosją. Co najmniej od 6 marca w serwisie X zaczęły pojawiać się fałszywe materiały wideo na ten temat i było ich co najmniej 20. W filmie z 11 twierdzono, że rzeczniczka Paszyniana potwierdziła obecność instruktorów NATO w Armenii, a sam premier po wyborach "sprowokuje konflikt militarny z Rosją".
Armeńscy dziennikarze wskazywali, że o skoordynowanym działaniu świadczą m.in. podobna konstrukcja wiadomości, te same konta nadawcze, powtarzające się "źródła" i stałe wątki narracyjne. Rosja w ten sposób chce osłabić wynik premiera i jego partii.
9 maja Władimir Putin odpowiadał na pytania dziennikarzy o Nikoli Paszynianie, w kontekście niedawnej wizyty Zełenskiego w Erywaniu. - Jeśli chodzi o plany Armenii dotyczące dołączenia do Unii Europejskiej, to oczywiście wymaga to szczególnej analizy - powiedział Putin.
Rosyjski prezydent dodawał, że to nie jest sprawa Moskwy, ale sugerował przeprowadzenie w Armenii referendum w sprawie wejścia do UE. - Doświadczamy obecnie wszystkiego, co dzieje się na Ukrainie. A gdzie to wszystko się zaczęło? Od przystąpienia Ukrainy lub próby przystąpienia do UE - mówił.