Rafał Strzelec
Rafał Strzelec| 
aktualizacja 

"To skandal" mówią matki. Atrakcje nie były za darmo, a "dzieci chcą"

733

Jak wiele miast w Polsce, także Gliwice mają swój jarmark bożonarodzeniowy. Budki z jedzeniem, napojami czy rękodziełem pojawiły się wokół gliwickiego ratusza. O ile goście jarmarku nie byli zaskoczeni cenami grzanego wina czy słodkich przekąsek, o tyle ceny atrakcji dla dzieci totalnie ich zszokowały. - Karuzele powinny być za darmo - mówią w rozmowie z o2.pl.

"To skandal" mówią matki. Atrakcje nie były za darmo, a "dzieci chcą"
Ceny atrakcji dla rodzin z dziećmi na jarmarku (o2.pl, Rafał Strzelec)

Gliwicki Jarmark Bożonarodzeniowy ruszył 2 grudnia. Magistrat na swojej stronie chwali się, że tysiące lampek rozświetlają cały Rynek, a na stoiskach nie brakuje przysmaków, propozycji prezentowych, ozdób choinkowych, a także grzanego wina i atrakcji - w tym także dla dzieci.

Wybrałem się w godzinach popołudniowych do Gliwic, aby sprawdzić, czy goście na jarmarku już czują magię świąt i co sądzą o cenach.

"Nie stać cię to nie idź"

Wokół rynku pojawiło się około 20 stoisk. Były na nich dostępne bardzo różne produkty. Jeśli chodzi o kategorie "kulinaria", prym wiodły różnego rodzaju słodkości. Na jednym ze stoisk sprzedawane są w paczkach. Pierniki świąteczne, pierniki z nutą pomarańczy, orzechy z krówką - wszystkie po 22 złote za woreczek. W sprzedaży są także domki z piernika czy ciasta np. piernik z konfiturą śliwkową.

Na kolejnym stoisku towarem dominującym jest chałwa. W każdej z dostępnych postaci kosztuje minimum 13 złotych za 100 gramów. Można również posmakować sudżuku czy galaretek lokum. Większość tych produktów możemy kojarzyć z bazarów w krajach bałkańskich. Cena większości z nich oscyluje w przedziale 15 do 17 zł za 100 gramów.

Na jarmarku można znaleźć także dostępne wyroby wędliniarskie i kiełbasy. Oscypki za sztukę są dostępne za 15 złotych.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Licytacje mieszkań. Kupujący sami windują ceny. Ekspertka ma dobrą wiadomość

To, co przyciągało najbardziej uczestników jarmarku, to grzane wino. Popularne grzańce były sprzedawane w różnych wersjach. Pomarańczowe, korzenne, malinowe, galicyjskie, z cynamonem - opcji było sporo. Ci, którzy przyjechali autem, wybierali wersję bezalkoholową. Cena? Między 15 a 20 złotych za kubeczek. Nie zabrakło także gorącej czekolady - od 7-8 złotych za małą, po około 15 złotych za dużą.

W ostatnim czasie głośno mówi się o tym, iż ceny na jarmarkach są zdecydowanie za wysokie. Ale opinie napotkanych przeze mnie na gliwickim rynku ludzi przeczą tej tezie.

Przyszliśmy głównie na grzane wino, ale oglądaliśmy też te rzeczy, które są wystawiane na stoiskach - wędliny, wypieki i inne rzeczy - mówi nam pan Andrzej. - Teraz wszędzie są wysokie ceny, także nic nas nie zdziwi. Kto chce iść na jarmark, to idzie. Nikt nikogo nie zmusza. Jak Cię nie stać, to nie idź, a nie potem w internecie hejt siać, po co to - odpowiada, zapytany o ceny na jarmarku.
Ceny są normalne, jak zawsze na jarmarku. Wie pan co, ja byłam w zeszłym roku na jarmarku we Wrocławiu i wcale nie widać różnicy. Wysokie ceny? Nikt nas nie zmusza, żeby kupować. Jak ja widzę te "paragony grozy", to mam pytanie - a kto Ci to kazał kupować? - zastanawia się pani Dorota. - Nigdy nie piłam grzańca, teraz mam kubeczek i jestem zadowolona. Nieważne, czy kosztuje coś 120 złotych czy 140, nie ma znaczenia - mówi nam rozmóczyni.

Dodaje, że najważniejsze jest przede wszystkim poczucie magii nadchodzących świąt. - W żadnym innym miejscu tego tak nie czuć - przyznaje. Podobnie odpowiedziały seniorki zaczepione przeze mnie na rynku w Gliwicach. - Myśmy tu przyszły poczuć świąteczną atmosferę. Jesteśmy już po kawie i po ciastku, i idziemy się po prostu nacieszyć. Jak kolędy tu śpiewają, to czuć atmosferę - odpowiadały zgodnie. Na ceny nie zwracały uwagi, bo nie miały zamiaru nic kupować.

My szukamy przygód. Aktualnie robimy zdjęcia. Koleżanka chciała kubek kupić. Ceny? Drogo trochę, ale to normalne w tych czasach - powiedziały mi z kolei nastolatki, napotkane pod kołem młyńskim.

Atrakcje na jarmarku w Gliwicach. "To skandal. Dać dzieciom za darmo"

A jeśli już jesteśmy przy kole młyńskim, to należy odnotować fakt, że oprócz niego, wśród atrakcji dla dzieci, jest również karuzela wiedeńska i ciuchcia świąteczna. W piątkowe popołudnie nie było żadnych kolejek ustawiających się pod tymi maszynami. Można było wejść indywidualnie, nie czekając, aż zbierze się grupa osób. Zapytałem operatorów o ceny za przejazd kolejką. Trwająca trzy minuty atrakcja kosztuje 15 złotych od osoby. Koło młyńskie to koszt 20 złotych za osobę. Przejazdem można było się delektować tylko cztery minuty.

Pani Anna przyszła na jarmark bożonarodzeniowy ze znajomą, panią Jolantą. Chciały się spotkać i wypić po grzanym winie. O ile uważają, że ceny na stoiskach są znacząco niższe niż na przykład w Krakowie, o tyle atrakcje dla dzieci są zbyt drogie.

W zeszłym roku byłam na kolejce z wnukami i była całkiem za free. Całą sobotę, niedzielę. A w tym roku 15 złotych ta karuzela. To był skandal. Uważam, że mimo wszystko miasto stać, by taką karuzelę dać za darmo dzieciom w Gliwicach - mówi pani Anna.
Wielu rodziców przychodzi z dziećmi. Dzieci "brzęgolą", nie każdego stać. A niech pan zobaczy, jak ktoś ma dwoje czy troje dzieci. Karuzela powinna być za darmo. Jesteśmy babciami i wiemy, że dzieci takich rzeczy chcą, a rodzice różnie - dodaje. - Widzi pan? Dziś jest tu pusto. A w zeszłą sobotę była kolejka przez pół Rynku. Dzisiaj rodzice już się pewnie rozeznali i powiedzieli "zaraz, 15 złotych taka karuzela, 15 złotych za jedno dziecko, heloł?". To jest za dużo - analizuje kobieta.

Pod kołem młyńskim spotkałem panią Magdalenę. Kobieta przyszła z mężem i dziećmi. - Atrakcje dla dzieci są drogie. Myślę, że gdyby były tańsze o połowę, to chętnie bym dziecko dała na jedną atrakcję, dwie lub trzy. A tak? Dozujemy sobie atrakcje. Jedna karuzela i koniec - mówi kobieta.

Przy dwójce dzieci jest to mocno wyczuwalne. Biorąc pod uwagę fakt, że każda z tych atrakcji kosztuje minimum 15 złotych od osoby, to jeden przejazd dwójki dzieci wynosi 30 złotych. A przcież są jeszcze inne atrakcje. Szybko robi się spory koszt - dodaje Magdalena.
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić