Zwierzaki przejmują igrzyska. Sportowcy przecierają oczy

1 z 7Olimpijskie 18 dołków

Obraz
© Kyodo/MAXPPP/Forum

W Rio de Janeiro, w dzielnicy Barra da Tijuca specjalnie z okazji igrzysk zbudowano pole golfowe. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że zniszczono z tego powodu istniejący od 25 lat obszar przyrody chronionej.

Zajmujący ponad 660 hektarów Parque Natural Municipal de Marapend to teren gniazdowania i wylęgu wielu gatunków ptaków. W tym półbagiennym, zalewowym obszarze na brzegu Atlantyku żyją największe na świecie gryzonie - kapibary - i dużo groźniejsze od nich kajmany. Ludzie z PGA Tour twierdzą, że kapibar na polu golfowym jest między 30 a 40. Gdy sportowcy wbijają piłki golfowe do swoich 18 dołków, zwierzęta mogą tylko przypatrywać się temu z boku. I podgryzać im tę trawę. W końcu są u siebie.

2 z 7Kapibary opalają się na plaży

Miejscówka wypatrzona pewnie lata temu. Nie ma powodu jej zmieniać tylko dlatego, że jacyś ludzie z patykami ganiają po trawie za białymi kulkami.

3 z 7Golfiarze zaskoczeni

Największy gryzoń świata za nic miał obecność zawodników. Nic dziwnego, że gracze znaleźli chwilę, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z olimpijskiego pola golfowego.

4 z 7Sowy pilnują gniazd

Obraz
© AFP PHOTO / JIM WATSON

One tu były pierwsze i nikt nie pytał ich o zdanie, czy można ogradzać teren pod pole golfowe. Poza tym, cóż to jest ogrodzenie dla sowy.

5 z 7Są też sępy na brzegu

Obraz
© AFP PHOTO / JIM WATSON

Chyba nie polują na zagubione piłeczki, ale kto wie..?

6 z 7W wodzie wcale nie lepiej

I teraz dylemat - co zrobić, jak któremuś z graczy wpadnie piłka nawet do płytkiej wody? Wyławiać?

7 z 7Dodatkowe ryzyko

Dla golfisty Bernda Wiesbergera to po prostu "dodatkowe ryzyko". Pewnie nie musiał jeszcze wchodzić do wody po piłkę.

{:external}

Wybrane dla Ciebie