Na nagraniu widać, jak przez górską dolinę przetacza się potężna masa wody, błota, skał i innych odłamków. W jednej chwili spokojny krajobraz zamienia się w scenę przypominającą katastroficzny film. Fala wdziera się między budynki i dosłownie pochłania kolejne fragmenty zabudowy.
Wideo opublikował w mediach społecznościowych dziennikarz i obserwator zjawisk pogodowych Nahel Belgherze, znany w sieci jako WxNB_. Według informacji podanych przy nagraniu materiał został zarejestrowany ponad 50 km w dół rzeki od miejsca zawalenia się lodowca. Wideo w kilka godzin zdobyło 1,7 mln wyświetleń w serwisie "X".
Co istotne, pojawiające się w sieci wyliczenia sugerują, że fala przemieszczała się miejscami z prędkością co najmniej 115 km/h. Taka wartość wynika z analizy momentów, w których kolejne urządzenia pomiarowe wzdłuż rzek przestały działać. Nie oznacza to jednak, że dokładnie z taką samą prędkością poruszała się w każdym miejscu — w górskim terenie tempo katastrofalnej fali mogło się zmieniać.
WIDEOPolicjanci zobaczyli skradzione auto. Czech zaskoczył ich finałem
Pojawiło się nagranie z Nepalu. Zaczęło się wysoko w Himalajach
Katastrofa rozpoczęła się 26 sierpnia w rejonie granicy Nepalu i Tybetu. Początkowo pojawiały się informacje, że przyczyną tragedii mogło być trzęsienie ziemi. Kolejne analizy wskazały jednak na inny scenariusz.
Według ustaleń naukowców doszło do potężnego osunięcia lodu i skał w rejonie lodowca w pobliżu Langtang Lirung. Ogromna masa runęła w dół górskiej doliny, porywając kolejne skały i osady. Powstał niszczycielski spływ, który przedostał się do systemu rzek i ruszył w kierunku położonych niżej miejscowości.
Skala tego zjawiska była gigantyczna. Według informacji Reutersa masa lodu i skał mogła przemieszczać się początkowo z prędkością około 50 metrów na sekundę, czyli około 180 km/h. Niszczycielski spływ przeszedł następnie przez kolejne doliny i wpłynął na sytuację na rzekach Bhote Koshi i Trishuli.
W niektórych miejscach poziom wody podniósł się o 9 metrów w ciągu zaledwie pół godziny. Dla ludzi znajdujących się w dolinach oznaczało to, że często mieli zaledwie chwilę na ucieczkę.
Największe zniszczenia odnotowano w nepalskim dystrykcie Rasuwa, ale fala szybko dotarła również do kolejnych miejscowości położonych wzdłuż rzeki Trishuli. Woda niszczyła drogi, mosty, budynki oraz infrastrukturę energetyczną.
Dramatyczne nagrania pojawiły się między innymi z okolic Betrawati Bazaar. Mieszkańcy relacjonowali, że miejsca, które jeszcze chwilę wcześniej tętniły życiem, zostały niemal całkowicie zniszczone. Jeden z dziennikarzy "The Kathmandu Post" opisał, jak dowiedział się, że miejscowość, w której dorastał, praktycznie przestała istnieć po przejściu fali.
Liczba ofiar śmiertelnych powodzi w Nepalu osiągnęła 469 - podał w piątek rano Reuters.