Najważniejsze informacje
- Tajwan chce stworzyć wokół wyspy system rojów dronów, rakiet i artylerii.
- Do 2030 r. produkcja ma sięgnąć 100 tys. dronów miesięcznie.
- Eksperci podkreślają, że same bezzałogowce nie wystarczą bez zmian w armii.
Tajpej coraz mocniej stawia na broń bezzałogową, czerpiąc z doświadczeń wojny w Ukrainie. Jak podaje PAP za "New York Times", plan zakłada stworzenie wokół Tajwanu tak gęstej sieci dronów i łodzi bojowych, by ewentualny atak Chin stał się dla Pekinu bardzo kosztowny i ryzykowny.
Skala projektu szybko rośnie. Według "New York Times" Tajwan chce do 2030 r. produkować 100 tys. dronów miesięcznie, a ok. połowę tej liczby przeznaczać na eksport. Wojsko planuje też pozyskać ponad 210 tys. bezzałogowców powietrznych i morskich.
WIDEOTajwan się zbroi. Takie słowa po spotkaniu Trumpa z Xi Jinpingiem
Produkcja dronów na Tajwanie
Dane z 2026 r. pokazują, że program już nabiera tempa. W pierwszym kwartale tego roku Tajwan wyeksportował drony o wartości 115 mln dolarów, czyli więcej niż przez cały poprzedni rok. Głównym odbiorcą są Czechy, a z badań wynika, że wiele tych maszyn trafia później do Ukrainy.
Sama strategia opiera się na rojach relatywnie tanich dronów wspieranych przez rakiety i artylerię. Taki system ma wykrywać i atakować chińskie siły zbliżające się do wyspy. To właśnie szybkie, mobilne i rozproszone użycie bezzałogowców Tajwan uznaje dziś za jeden z kluczowych elementów obrony.
Nasze wysiłki dotyczące dronów i systemów antydronowych zaczęły się stosunkowo późno - przyznał gen. Huang Wen-chi z tajwańskiego ministerstwa obrony. Dodał, że w ostatnich dwóch latach sytuacja zaczęła się zmieniać, a wyspa intensywnie nadrabia zaległości w tym obszarze.
Konieczna jest zmiana myślenia
O zmianie myślenia mówi też Shu Hsiao-Huang z tajwańskiego Instytutu Badań nad Obroną Narodową i Bezpieczeństwem. - Operacje wojsk lądowych na pierwszej linii muszą całkowicie zmienić się w porównaniu z przeszłością - ocenił. Jak zaznaczył, wojna rosyjsko-ukraińska pokazała, że po oddaniu strzału pozostanie w tym samym miejscu może uniemożliwić oddanie następnego.
Eksperci cytowani przez "New York Times" zwracają jednak uwagę, że drony same nie zapewnią bezpieczeństwa. Tajwan musi jeszcze zmienić doktrynę, szkolenie i organizację armii oraz nauczyć żołnierzy szybkiego wykorzystywania danych z bezzałogowców. Pekin także rozwija własne drony oraz systemy ich wykrywania i zakłócania, choć według ekspertów chińska armia nadal nie jest gotowa na łatwą inwazję.