15 lat mieszkał w ziemiance nad Wisłą. Żołnierze zmienili jego życie
Historia pana Mieczysława, który od 15 lat mieszkał w jamie nad Wisłą, poruszyła Polaków. Siostra Małgorzata Chmielewska przekazała, że mężczyzna jest dziś bezpieczny i czuje się dobrze. Zgodził się na zmianę miejsca zamieszkania.
Najważniejsze informacje
- Mężczyzna od kilkunastu lat mieszkał w ziemiance nad Wisłą w Warszawie.
- Po emisji materiału "Uwaga!" żołnierze odnaleźli go, przynieśli jedzenie i ciepłą odzież, a przede wszystkim zdobyli jego zaufanie.
- Pan Mieczysław jest teraz w Domu Matki Bożej Serdecznej wspólnoty "Chleb życia" siostry Małgorzaty Chmielewskiej.
Od kilkunastu lat pan Mieczysław żył w ziemiance, którą sam wykopał w pobliżu Wisły w Warszawie. Tłumaczył, że pod ziemią bywa cieplej, a w największe mrozy nocował na klatkach schodowych. Na ognisku ogrzewał dłonie, a na ziemi rozkładał dodatkową kurtkę. Tak opisał to w rozmowie z reporterem programu "Uwaga!", Jakubem Dreczką, którego materiał stał się impulsem do dalszych działań.
Żołnierze odnaleźli ziemiankę pana Mieczysława. Zyskali jego zaufanie
Ekipa programu "Uwaga!" wcześniej próbowała pomóc, proponując najpierw Dom Matki Bożej Serdecznej wspólnoty "Chleb życia", a potem mieszkanie treningowe. Mężczyzna jednak wycofał zgodę i wrócił do swojej jamy. Jak relacjonowała siostra Małgorzata Chmielewska, kluczowe okazało się zaufanie i czas. Do sprawy włączyli się młodzi żołnierze, o czym siostra poinformowała w swoim wpisie.
Według opisu siostry Małgorzaty, żołnierze dokładnie przeanalizowali nagranie, by ustalić położenie ziemianki. Do kryjówki trafili po zapachu palonego drewna, mimo że miejsce było przysypane śniegiem. Przywieźli konserwy i ciepłe rzeczy, a przede wszystkim poświęcili wiele godzin na rozmowę przy ognisku. Kolejnego dnia wrócili i kontynuowali wsparcie.
"Reportaż oglądali młodzi żołnierze (…) Obejrzeli i zaczęli działać. Przeanalizowali dokładnie film, żeby ustalić wg zdjęć, gdzie może być ziemianka. Trafili do niej po zapachu palonego drewna. Była zasypana śniegiem" - napisała siostra Małgorzata. Dodała także: "Wnioskuję o nagrodzenie żołnierzy przez dowódcę. Choćby w formie listu pochwalnego. Żołnierzem się jest nie tylko na polu bitwy. Jest się całe życie, stając w obronie słabego. Tak trzymać młodzi!".
Dom Matki Bożej Serdecznej reaguje ws. pana Mieczysława. "Trzeba czasu i przyjaźni"
Po tych spotkaniach pan Mieczysław zaufał i przyjął pomoc. Jak ustalili dziennikarze programu, mężczyzna przebywa obecnie w Domu Matki Bożej Serdecznej. Siostra Małgorzata przekazała, że "odpukać, na razie pan jest zadowolony" i wstępnie wiadomo, iż jest poważnie schorowany. Podkreśliła znaczenie cierpliwości w pracy z osobami w kryzysie bezdomności.
"Żeby przekonać człowieka do zmiany życia trzeba czasu i przyjaźni. Ludzie muszą zaufać, uwierzyć, że choć wiele cierpienia i krzywd ich spotkało, choć są na marginesie życia, choć pokręciły się ich życiowe drogi - mają szansę i mogą żyć lepiej. Mogą żyć godnie" - zaznaczyła siostra. Wskazała, że w przypadku pana Mieczysława zadziałał "cały łańcuch ludzi", który doprowadził do ciepłego łóżka i kąpieli.