Tragedia rozegrała się w nocy z 24 na 25 lipca na wrocławskim osiedlu Kuźniki. Walentyna, 19-letnia mieszkanka miasta, skoczyła z okna z czwartego piętra bloku. Zginęła na miejscu. Policja zatrzymała w sprawie 38-letniego mężczyznę - Norberta C.
Podejrzany usłyszał w prokuraturze kilka zarzutów. Dotyczą one pozbawienia wolności 19-letniej zmarłej kobiety i naruszenia nietykalności ratownika medycznego. To jednak nie koniec. Zatrzymany 38-latek miał także zgwałcić inną kobietę. Nie chodzi jednak o zmarłą 19-latkę.
- Przedstawione obecnie zarzuty podejrzanemu nie obejmują w swoim zakresie śmierci i tego upadku z wysokości pokrzywdzonej - dodał cytowany przez TVN 24 Jakub Dłubacz z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Mężczyzna przebywa w areszcie. Grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności.
Rodzina Walentyny zabrała głos
"Gazeta Wrocławska" dotarła do pana Sebastiana, ojczyma zmarłej 19-latki. Dziennikarze przyznają, że mama Walentyny nie jest w stanie rozmawiać o tej tragedii. Wiadomo, że 19-latka mieszkała we Wrocławiu od ponad roku. Przyjechała z Siedlisk na Podkarpaciu. W stolicy Dolnego Śląska podjęła pracę. - Czuła się spełniona i była niezależna. Wcześniej miała chłopaka, ale się rozstali. Dobrze go znaliśmy, bo pochodził z naszej miejscowości. Zawsze razem jeździli na Podkarpacie, bo ona nie miała prawa jazdy - opowiada ojczym 19-latki.
Mężczyzna wspomina dzień tragedii. - Rozmawialiśmy z nią 3 godziny wcześniej. Mówiła, że przyjedzie do mamy na urodziny - opisuje rozmówca \"GW\". Potem wysłała wiadomość SMS, że jest zła na jakiegoś mężczyznę. Bliscy nie znali szczegółów. - Nie wiem, po co, ani dlaczego weszła do tego mieszkania. Na monitoringu, który był skierowany w stronę parkingu, są dwie osoby. Nie wiem, czy ona znała tych ludzi. Wydaje mi się, że nie - mówi pan Sebastian.
O śmierci Walentyny dowiedzieli się około godz. 19.30. Policja powiadomiła najpierw pełnoletniego syna - Eryka. Ten powiadomił nieobecną w domu matkę Walentyny. - Nie mogliśmy uwierzyć w słowa o jej śmierci. W ciągu godziny wróciliśmy do domu. Na miejscu było pogotowie. Młodsza córka zasłabła. Podsłuchała, co powiedzieli i pokazali Erykowi. Po wszystkim sam pojechałem na komisariat do Medyki. Chciałem się upewnić. Pokazali mi zdjęcia. To była ona - wspomina ojczym 19-latki.
Teraz rodzina Walentyny chce przede wszystkim zająć się pogrzebem 19-latki. Choć sekcja zwłok odbyła się już w lipcu, nadal nie udało się pożegnać Walentyny. Rodzina musi przetransportować jej ciało na Podkarpacie. Bliscy chcą też zobaczyć miejsce, gdzie doszło do tragedii.