2-miesięczny Carlos zmarł z wyziębienia. Nie wiadomo, gdzie przebywa matka

Śledczy zamierzają przedstawić zarzuty 38-letniej matce niemowlęcia, które w styczniu zmarło w wyziębionym mieszkaniu w kamienicy w Radomiu – dowiedziała się PAP w Prokuraturze Rejonowej Radom-Wschód. Sęk w tym, że kobieta po tragedii wyjechała z miasta. Nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa.

Nie wiadomo, gdzie przebywa matka chłopcaNie wiadomo, gdzie przebywa matka chłopca
Źródło zdjęć: © Getty Images | Claudius Thiriet, NurPhoto
Aneta Polak

Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód zamierza przedstawić zarzuty Izabeli P., matce dwumiesięcznego Carlosa. Przypomnijmy - pod koniec stycznia w jednym z mieszkań w kamienicy przy ul. Sienkiewicza w Radomiu 38-latka znalazła niemowlę, które nie oddychało i było sine. Na miejsce wezwano pogotowie i policję, jednak mimo reanimacji dziecka nie udało się uratować.

Zarzuty dotyczą narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci będącego pod opieką Izabeli P. jej dwumiesięcznego synka Carlosa – poinformował PAP prokurator rejonowy Cezary Ołtarzewski.

Prokurator dodał jednak, że śledztwo zostało zawieszone, ponieważ nie udało się ustalić miejsca pobytu 38-latki.

Takie warunki panowały w mieszkaniu

Służby zanotowały, że w mieszkaniu panował nieporządek i było bardzo zimno. Okna były przymarznięte, na ścianach widoczny był szron, a na regale stały butelki z zamarzniętą wodą. W środku przebywały trzy kobiety: matka dziecka, jej siostra i babcia niemowlęcia. Powiedziały policjantom, że ostatni raz paliły w piecu kaflowym poprzedniego dnia wieczorem.

Dziecko leżało w gondoli od wózka. Miało na sobie kilka warstw ubranek, czapkę, rękawiczki i kombinezon, a dodatkowo było przykryte pokrowcem oraz kocykiem.

Przyjechała odwiedzić matkę

Jak przypomina PAP, dzień przed zdarzeniem kobieta przyjechała z dzieckiem pociągiem z Krakowa do matki w Radomiu. Policjantom powiedziała, że nie zdawała sobie sprawy z warunków w mieszkaniu. Z jej relacji wynikało, że dziecko było zdrowe, karmione naprzemiennie piersią i mlekiem modyfikowanym; ostatni raz miało jeść o godz. 3, a gdy trzy godziny później matka chciała je nakarmić, zauważyła, że jest sine i nie oddycha.

Według śledczych matka naraziła dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślnie doprowadziła do śmierci, pozostając z nim przez kilkanaście godzin w mieszkaniu, w którym utrzymywała się temperatura oscylująca wokół 0 st. Celsjusza.

Biegli ocenili, że w wyniku tego u niemowlęcia doszło do rozwoju śródmiąższowego zapalenia płuc, a następnie do porażenia ośrodka oddychania i krążenia, spowodowanego wychłodzeniem organizmu, co skutkowało zgonem dziecka – powiedział prok. Ołtarzewski.

Za zarzucane czyny kobiecie grozi kara od 3 miesięcy do lat 5 więzienia.

Wybrane dla Ciebie