8-letnia Laura potrącona przez nauczycielkę. Nie mówi i nie chodzi
Ośmioletnia Laura została potrącona na wjeździe do szkolnego parkingu. Nauczycielka, która kierowała samochodem, nie przyznaje się do winy. Sprawą zajęli się dziennikarze TVN Uwagi.
Najważniejsze informacje
- Ośmioletnia Laura została potrącona przy wejściu do szkoły, które jednocześnie służyło jako wjazd na parking dla nauczycieli.
- Prokuratura postawiła kierującej zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
- Rodzina dziewczynki podkreśla problemy z organizacją ruchu przy szkole i oczekuje konsekwencji dla odpowiedzialnych.
Rodzina Laury opisuje, jak zwykłe wyjście do szkoły przerodziło się w dramat zmieniający ich życie. Do zdarzenia doszło przy głównym wejściu, które było jednocześnie wjazdem na parking dla nauczycieli.
Laura kochała tańczyć, śpiewać, robić akrobacje. A kiedy wydarzył się wypadek, wszystko zmieniło się o 180 stopni - mówi dziennikarzom Malwina Borkowska, mama Laury.
Jak wynika z materiału TVN Uwagi, monitoring potwierdził przebieg wypadku widziany przez rodziców. Dziewczynka dziś nie chodzi, nie mówi i wymaga całodobowej opieki.
Jechał BMW i zebrał 58 punktów karnych. Dostał "kosmiczny" mandat
Kluczowym elementem sprawy jest układ terenu szkoły w Bielawie (woj. dolnośląskie). Główne dojście uczniów krzyżowało się z ruchem pojazdów kadry. Ojciec dziewczynki relacjonuje, że Laura potknęła się, a kierująca samochodem wjechała na parking, nie zatrzymując się, gdy dziecko próbowało się podnieść.
Laura potknęła się i upadła. Dziecko zaczęło się podnosić, machało ręką, w tym momencie podjechała pani, "schowała" dziecko pod samochodem i kontynuowała jazdę do stanowiska parkingowego, cały czas z dzieckiem pod samochodem - mówi tata Mariusz Borkowski.
Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Świdnicy. Prokurator Mariusz Pindera przekazał, że na podstawie zebranych dowodów kierującej przedstawiono zarzut z art. 177 par. 2 Kodeksu karnego, czyli nieumyślne spowodowanie wypadku w ruchu lądowym ze skutkiem ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Jak dodał prokurator, kobieta nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Biegła wskazała w śledztwie, że moment przejechania i ciągnięcia dziecka "powinien być odczuty".
Były policjant i biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych Mateusz Strupiński ocenia, że nawet jeśli przed maską mogło chwilowo powstać martwe pole, kierująca powinna zauważyć dziecko. Ekspert zwraca też uwagę na potrzebę rozdzielenia ruchu kołowego od pieszego przy placówkach oświatowych, aby uniknąć krzyżowania torów ruchu.
Ruch kołowy, zwłaszcza pod placówką oświatową powinien być wyodrębniony. Dzieci powinny mieć osobne wejście. Nie powinno być takiej organizacji ruchu, gdzie jest to ze sobą połączone. To narażenie dzieci - uważa Mateusz Strupiński.
Rodzice i pełnomocnik rodziny mówią o licznych wątpliwościach dotyczących organizacji parkingu: przejścia między autami, brak dyżurów nauczycielskich i nadzoru nad ruchem. Adwokat rodziny Maciej Kowalewski wskazuje, że warunki te mogły zwiększać ryzyko dla uczniów.
Burmistrz Bielawy Andrzej Hordyj stwierdził, że obiekt posiadał wymagane przeglądy i nie wykazywał zagrożeń dla użytkowników, a samorząd nie ma nic więcej do dodania w tej sprawie oprócz wszystkiego, co padło już dwa lata temu.
Szanując spokój poszkodowanych i osoby, która spowodowała wypadek, a także jej rodziny, samorząd nie ma nic więcej do dodania w tej sprawie oprócz wszystkiego, co padło już dwa lata temu - stwierdził Andrzej Hordyj, burmistrz Bielawy pytany o sprawę przez reportera TVN Uwagi.
Po wypadku mieszkanie rodziny stało się domowym hospicjum. Rodzice nie pracują, by całodobowo czuwać przy córce. Opisują, że Laura nie ma funkcji połykania ani odkaszlania, dlatego wymaga stałego odsysania wydzieliny i specjalistycznego wsparcia.
Koszty leków, środków i rehabilitacji sięgają nawet kilkunastu tysięcy zł miesięcznie. Rodzina czeka na decyzje sądu i jak podkreślają na odpowiedzialność wszystkich podmiotów, które powinny dbać o bezpieczeństwo dzieci na terenie szkoły. Parking na terenie placówki obecnie nie działa.
Chcielibyśmy, żeby ten sen, ten koszmar się skończył. Chcielibyśmy, żeby Laura się wybudziła, żeby jej stan się poprawił, ale wiemy też, że może się to nie wydarzyć - kwituje tata Laury.