Arabowie wrócą pod Tatry? Nowe informacje budzą niepokój
Wznowienie bezpośrednich połączeń lotniczych między Arabią Saudyjską a Polską wywołało na Podhalu falę optymizmu. Wielu przedsiębiorców liczy, że wraz z samolotami wrócą także turyści z krajów Zatoki Perskiej. Eksperci przestrzegają jednak przed zbyt daleko idącym entuzjazmem. - Ci turyści już nie wrócą - twierdzi dla "Gazety Wyborczej" Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
Po tygodniach niepewności związanej z zawieszeniem części połączeń lotniczych pomiędzy Europą a Bliskim Wschodem do Zakopanego wróciła nadzieja.
Jak podkreśla "Gazeta Wyborcza", informacja o wznowieniu bezpośrednich lotów z Arabii Saudyjskiej została przyjęta przez wielu przedsiębiorców z Podhala jako sygnał, że nadchodzące tygodnie mogą przynieść poprawę sytuacji w turystyce. Hotelarze, właściciele apartamentów i restauratorzy liczą na ponowne zainteresowanie regionem ze strony turystów z krajów Zatoki Perskiej.
Jednak zdaniem ekspertów takie oczekiwania mogą okazać się zbyt optymistyczne. - Ci turyści już nie wrócą - twierdził Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.
Ale wstyd. Teraz każdy zobaczy ich twarze
Eksperci zwracają uwagę, że wakacyjne wyjazdy planowane są często z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. W okresie, gdy sytuacja lotnicza była niepewna, wielu potencjalnych turystów z Arabii Saudyjskiej czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich wybrało inne kierunki. Część postawiła na kraje Europy Zachodniej, inni zdecydowali się spędzić wakacje w Azji lub we własnym regionie.
Okienko rezerwacyjne turysty, który leci na inny kontynent, to plus 90 dni. Dzisiaj jesteśmy minus 30 dni, więc ci, którzy nie są zdecydowani, już Polski raczej nie wybiorą - tłumaczy Wagner.
Dla Podhala ma to szczególne znaczenie. W ostatnich latach turyści z krajów arabskich stali się jedną z najważniejszych grup zagranicznych odwiedzających region. W szczycie sezonu letniego można było ich spotkać nie tylko w centrum Zakopanego, ale również w Kościelisku, Bukowinie Tatrzańskiej czy Białce Tatrzańskiej. Korzystali z hoteli, apartamentów, restauracji, wypożyczalni samochodów i lokalnych atrakcji turystycznych.
Zakładamy, że około 50 procent rezerwacji z tego lata dojdzie do skutku, ale już przyrostu nie będzie - ocenił ekspert.
W okresach największego zainteresowania Arabowie stanowili nawet 10 proc. wszystkich turystów. Restauracje przygotowywały menu w językach obcych, dostosowywały ofertę do oczekiwań gości i starały się zapewnić jak najwyższy standard obsługi.
Karol Wagner zwraca jednak uwagę, że branża powinna patrzeć na sytuację w dłuższej perspektywie. Odbudowanie ruchu turystycznego wymaga czasu, kampanii promocyjnych oraz ponownego zaangażowania touroperatorów organizujących wyjazdy do Polski. Samo przywrócenie połączeń jest jedynie pierwszym krokiem.
Eksperci przypominają również, że turyści z krajów Zatoki Perskiej wybierają miejsca, które dają im poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Wszelkie informacje o zakłóceniach w ruchu lotniczym czy napięciach geopolitycznych mogą wpływać na ich decyzje podróżnicze nawet długo po ustaniu problemów.
Arabowie wybiorą Słowację?
O względy turystów z krajów arabskich coraz skuteczniej zabiegają także Słowacy. Region Tatr Wysokich od kilku lat prowadzi intensywne działania promocyjne na rynkach Bliskiego Wschodu, a rozwój połączeń lotniczych do Popradu dodatkowo wzmacnia jego pozycję w walce o zagranicznych gości.
Rosnąca popularność słowackiej części Tatr sprawia, że konkurencja pomiędzy Polską a Słowacją staje się coraz bardziej widoczna. Turyści odwiedzający Kraków coraz częściej decydują się również na pobyt po południowej stronie granicy, korzystając z atrakcji oferowanych przez Tatry Wysokie i słowackie kurorty.
Dodatkowym impulsem dla rozwoju ruchu turystycznego stały się połączenia lotnicze łączące region Morza Bałtyckiego ze słowackimi Tatrami. W efekcie uruchomiono szeroko zakrojone kampanie promocyjne skierowane do mieszkańców krajów arabskich, zachęcające do odwiedzania zarówno Polski, jak i Słowacji podczas jednej podróży.
Jak podkreśla "Gazeta Wyborcza", coraz większą uwagę przedsiębiorcy związani z turystyką zwracają także na kraje bałtyckie. Szczególnie dynamicznie rośnie zainteresowanie Podhalem wśród turystów z Litwy, a także Łotwy i Estonii.
Choć liczba odwiedzających z tych państw jest wciąż mniejsza niż w przypadku gości z krajów arabskich, tempo wzrostu wskazuje, że rynek bałtycki może w najbliższych latach stać się jednym z najważniejszych źródeł zagranicznych turystów dla regionu.