Atak na Iran. Trump wściekły na Wielką Brytanię
Prezydent USA Donald Trump ocenił, że zgoda Londynu na wykorzystanie brytyjskich baz przyszła zbyt późno. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer dopuścił ograniczone działania USA, powołując się na prawo do zbiorowej samoobrony.
Najważniejsze informacje
- Donald Trump stwierdził, że premier Keir Starmer zbyt długo zwlekał z decyzją o udostępnieniu baz USA.
- Londyn dopuścił ograniczone użycie brytyjskich instalacji do ataków na irańskie wyrzutnie rakiet.
- Brytyjska RAF Akrotiri na Cyprze został zaatakowany dronem; baza działa, ale rodziny żołnierzy ewakuowano prewencyjnie.
Premier Keir Starmer ogłosił późnym wieczorem w niedzielę (1 marca), że amerykańskie siły mogą korzystać z brytyjskich baz w działaniach wymierzonych w irańskie stanowiska rakietowe.
Według portalu Evening Standard decyzja ma ograniczony zakres. Rząd podkreśla, że jest ona zgodna z prawem międzynarodowym. Sprawa szybko stała się tematem ostrego sporu politycznego w Europie i w Stanach Zjednoczonych.
Prezydent USA wskazał, że początkowa odmowa użycia bazy Diego Garcia w archipelagu Chagos utrudniła pierwszą fazę uderzeń na cele w Iranie. W rozmowie cytowanej przez "Telegraph" powiedział: - To prawdopodobnie nigdy wcześniej nie zdarzyło się między naszymi krajami, dodając: Zajęło to za dużo czasu. Zdecydowanie za dużo.
Jak można wrócić do Polski z Bliskiego Wschodu? "Sytuacja się mocno skomplikowała"
Kilka godzin po ogłoszeniu stanowiska premiera, w brytyjską bazę RAF Akrotiri na Cyprze uderzył dron. Według urzędników instalacja działa normalnie, jednak rodziny personelu przeniesiono w bezpieczne miejsce.
Jak zaznaczono, dron został wystrzelony przed publiczną zapowiedzią dopuszczenia amerykańskich operacji, co ma wykluczać odwetowy charakter ataku. Rząd przedstawił podsumowanie podstaw prawnych i utrzymuje, że działa w ramach "zbiorowej samoobrony".
Głos opozycji i podział w brytyjskiej polityce
Decyzja szefa rządu wywołała gwałtowne reakcje partii opozycyjnych. Lider Zielonych Zack Polanski ocenił, że premier wskoczył w kolejną nielegalną wojnę na Bliskim Wschodzie.
Liberalni Demokraci domagają się, by o umożliwieniu USA korzystania z brytyjskich baz wypowiedziała się Izba Gmin. Z kolei szef Reform UK Nigel Farage stwierdził, że to lepiej późno niż wcale i nazwał Keira Starmera "naśladowcą, nie liderem".
Po stronie konserwatystów Kemi Badenoch wyraziła poparcie dla ataków na Iran, określając władze w Teheranie jako odrażający reżim, który "przeprowadza ataki na Wielką Brytanię i naszych obywateli".
Inny głos na lewicy zabrał Jeremy Corbyn, lider Your Party i poseł z Islington North. Jego ocena była jednoznaczna: katastrofalny i historyczny błąd, który "naraża na niebezpieczeństwo nas wszystkich".
Równolegle Foreign Office uruchomiło bezprecedensową operację wsparcia Brytyjczyków w regionie. Urzędnicy pracują nad scenariuszami ewakuacyjnymi na wypadek dłuższego zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Zatoką.
Obywatele przebywający w Bahrajnie, Izraelu, Palestynie, Katarze i ZEA są proszeni o rejestrację pobytu online i śledzenie zaleceń resortu, które – jak zapowiedziano – mogą się szybko zmieniać.