Basia prowadzi hotel dla psów. Karmi ich nawet schabowymi

Hotel dla psa

Te kotlety dla pupila zażyczyli sobie jego właściciele. Bez panierki oczywiście. Czworonożni goście jej hotelu pod Lublinem najchętniej spaliby z nią w łóżku. Czy tęsknią za właścicielami? Raczej odwrotnie. To właściciele ciągle wydzwaniają, czy pieskom nie dzieje się krzywda. A potem na ich widok ryczą z radości jak bóbr.

Rozmowa z Barbarą Łastawiecką, właścicielką psiego hotelu, behawiorystką i dogoterapeutką; prowadzi także hodowlę psów rasowych oraz ośrodek hipoterapii i rekreacji konnej. Instruktorka sportu oraz alpakoterapii, menadżerka wędkowania zawodowego.

Skąd pomysł, żeby prowadzić hotel dla psów?

- Myślałam o tym już wiele lat temu. Od dziecka uwielbiam zwierzęta. Po studiach skończyłam różnego rodzaju kursy i zajęłam się szkoleniem psów. Jestem też behawiorystką. I od swoich klientów dowiedziałam się, że mają często problem ze swoimi pupilami, kiedy wyjeżdżają gdzieś na urlop czy po prostu na weekend. Nie każdy ma możliwość, żeby znaleźć w tym czasie kogoś znajomego do opieki nad swoim psem. Pomyślałam, że taki hotel to może być dobry pomysł i już wkrótce miałam pierwszych chętnych.

Basia prowadzi hotel dla psów
Basia prowadzi hotel dla psów © Licencjodawca

Czy psy bardzo przeżywają taką rozłąkę?

- Bardziej właściciele. Psiaki to już zazwyczaj po kilku minutach szaleją na posesji, wszędzie ich pełno, nowe zapachy, do tego mają towarzyszy do zabawy, bo najczęściej zawsze jest u mnie kilka psów. U nich odzywa się od razu instynkt stadny. Nie mają czasu tęsknić za swoim panem czy panią. Dociera do nich zbyt wiele bodźców. Są w swoim żywiole. Wiele z nich może się wreszcie wybiegać, poczuć swobodę. Dla nich to jak psie SPA. Wiem z doświadczenia, że często takie rozłąki są z korzyścią dla psa. Miałam przypadki, że po powrocie do domu niektóre przestały chociażby uciekać. U mnie się wyszalały. Zaspokoiły ciekawość, co jest za ogrodzeniem swojego domu. Kiedyś miałam w sumie 21 psów – trzy swoje, jedenaście szczeniaków i reszta to hotelowi goście. Było sporo roboty. Przypominam sobie też takiego kundelka, którego właściciele przygarnęli ze schroniska. Psiak po przejściach. Zostawili go u mnie na kilka dni. Strasznie to przeżył. Nie chciał jeść, bawić się z innymi psami. Cały dzień siedział w oknie, na parapecie. Nawet jak szłam karmić konie, to musiał mieć otwarte okno, żeby mnie widzieć, słyszeć.

Psy są w kojcach?

- A skąd! Prowadzę dom otwarty i każdy psiak jest traktowany jak domownik. Każdy z moich szczekających gości łazi po całym domu, niektóre wpychają mi się nawet do łóżka, bo pewnie jest to ich naturalne legowisko w domu; niektóre śpią na fotelach, pod stołem.

A właściciele pewnie co rusz dzwonią…

- Niektórzy to tuż po odjeździe. Chcą wiedzieć, czy pies nie jest smutny, czy ma apetyt, jak się "dogaduje" z innymi psami. Rozumiem to i staram się w miarę możliwości wysyłać zdjęcia ich pupili czy nawet filmiki, kiedy się bawią, biegają czy szaleją na dworze. To najczęściej uspokaja klientów, bo często jest to fota ich ulubieńca w łóżku lub hasającego na spacerze.

Klienci często dopytują o swoich pupili
Klienci często dopytują o swoich pupili © Licencjodawca | Anna Drwal

Masz również swoje psy, prowadzisz hodowlę, masz też konie, alpaki. Jak się wszyscy tolerują?

- Moje psiaki już są przyzwyczajone do tego, że zawsze mają kogoś do zabawy. Z wieloma się zaprzyjaźniają albo jedynie wzajemnie się tolerują. Psy mają swoje priorytety, hierarchie ważności, szybko "ustalają" kto jest kim, kto dominuje, z kim trzeba uważać. I to funkcjonuje.

Hotel dla psa
© Licencjodawca | Anna Drwal

Czy Twoi hotelowi goście przyjeżdżają ze swoimi ulubionymi zabawkami, pluszakami?

- Zdarza się. Właściciele psów zostawiają nawet u mnie ulubione ich legowiska. Niewiele psiaków z tego jednak korzysta. Mają codziennie tyle atrakcji, że zapominają o ulubionej swojej zabawce.

A jak z jedzeniem? Gotujesz dla nich?

- W psim hoteliku każdy pies zjada swoje własne, ulubione jedzenie. Tu chodzi o ich zdrowie. Nie każdy pies je przecież np. suchą karmę, nie wiadomo również, jak zareagowałby na "hotelową michę". Dlatego sugeruję właścicielom, żeby przywożąc psa na pobyt u nas, zabrali ze sobą to, co ich pupile jedzą zazwyczaj każdego dnia. Niektórzy przywożą zamrożone porcje np. ryżu z mięsem i warzywami, które potem tylko trzeba codziennie podgrzać.

A niecodzienne życzenia – tak jak w "prawdziwym" hotelu?

- Klienci często uczulają mnie, co ich pies lubi, na co zwracać uwagę. Miałam też takich, którzy kiedyś zażyczyli sobie, żebym codziennie smażyła na obiad schabowego dla ich czworonoga. Zostawili mi gotowy, surowy i poporcjowany schab – bez panierki oczywiście. Życzenie spełniłam. Pies jadł schabowego.

Powroty właścicieli to pewnie dzika radość…

- Najczęściej jest płacz radości i wzruszenie ze strony właścicieli. Psy przypominają sobie o nich dopiero wtedy, kiedy usłyszą w pobliżu samochód lub jak odbieram telefon od nich. Mają doskonały słuch. Wystarczy, że będą na tyle blisko, żeby usłyszeć w telefonie znajomy głos lub jeśli wypowiem głośno imię czy nazwisko właściciela. Wtedy nagle stają się niespokojne. Podobnie jak usłyszą samochód. A jeśli to pan lub pani przyjechała? Zazwyczaj jednak są w stanie rozpoznać odgłos "ich" samochodu już z daleka. Wiele razy jest tak, że rano dzwoni właściciel, zapowiadając, że będzie o 18, a ich pies od kilku godzin już waruje przy ogrodzeniu. Bo usłyszał rozmowę. Taka to psia natura. Dla mnie największą nagrodą jest sytuacja, kiedy pies ociąga się z wejściem do samochodu. To znaczy, że mu się u mnie podobało i niekoniecznie chce wracać do domu.

Hotel dla psów
Hotel dla psów © Licencjodawca | Anna Drwal

Często są takie sytuacje?

- Owszem. Po kilku czy czasami nawet kilkunastu dniach takiej "wolności", to czasami u psa trudno o ogromny entuzjazm związany z powrotem. Owszem, jest ogromna radość, szczekanie, merdanie, ale też i pewna nieufność. Jeden z klientów opowiadał mi, że ich pies przez całą drogę powrotną strzelił przysłowiowego focha i nie spuszczał z oka swoich właścicieli. Uważnie ich obserwował. Zero radochy. "Może i było fajnie w hotelu, ale jak mogliście mi coś takiego zrobić?" – to można było wyczytać z jego oczu. Nawet jak już wszedł do domu, to przez pewien czas był jeszcze nieufny. Dopiero jak zobaczył łóżko w sypialni, to okazał dziką radość. Większą jak tuż po przyjeździe do hotelu jego właściciela.

Często psy się u ciebie "awanturują"?

- Nie dopuszczam do tego. Na początku robię wstępną selekcję. Z doświadczenia wiem po kilku minutach, które psy mogą trzymać się razem, a które trzeba od siebie odseparować. To jest też fascynujące, kiedy widzę, jak w stadzie czworonogów tworzą się pary. Niedawno miałam beagielkę, która była prowodyrem psich zabaw i psot – często bardzo wymyślnych. Inne psy jej się nie sprzeciwiały, bo miała swojego "ochroniarza" – ogromnego cane corso, który nie odstępował jej na krok. Musiałam to zmienić, bo zaczęła się demolka domu.

Miałaś u siebie jakiegoś groźnego i agresywnego psa?

- Tak. Przyjeżdża do mnie aż z Gdańska. Żaden hotel nie chciał go przyjąć ze względu na to, że był agresywny wobec ludzi i innych psów. Wszyscy odmawiali. Zgodziłam się go przyjąć. Było to wyzwanie. Nie wyglądał jak potulny baranek, ale zaryzykowałam. Jego właściciele uprzedzili mnie, że jest nieufny wobec obcych. Wpuściłam go na podwórko, a z właścicielami rozmawiałam na zewnątrz. Zamknęłam za sobą furtkę. Kiedy chciałam wejść z powrotem, usłyszałam groźne warczenie. Kaukaz patrzył na mnie spode łba. Wiedziałam, że nie mogę spanikować. Ktoś musiał ustąpić. Pierwsza zasada w takim wypadku, to nie odwracać wzroku od psa. Tak zrobiłam. Dałam mu do zrozumienia, że ja tu rządzę, a nie on. Kiedy dotarło do niego, że nie jestem jakąś bojaźliwą babą i bez obaw, pewnym krokiem podchodzę do niego, to zamienił się nagle w potulnego, przymilnego baranka. W ciągu kilku sekund pojął, co mu wolno, a co nie. To był klucz do sukcesu. Okazał się fajnym, sympatycznym psiakiem. Jego właściciele chodzą z nim teraz na spacery i pies nie wykazuje już żadnej agresji.

A miałaś takie psy, które w ogóle się nie słuchały i ciężko było z nimi współpracować?

- Może się narażę niektórym, ale jak do tej pory najwięcej problemów miałam ze spanielami. Trudno, powiem to: mądrego spaniela jeszcze nie spotkałam. To są fajne, sympatyczne psiaki, ale wyjątkowo oporne na wiedzę i komendy. Wiem, co mówię, bo od lat zajmuję się też szkoleniem psów. Im żadne "korepetycje" nie pomogą. Być może są wyjątki i jeszcze takie spotkam. Na razie porażka.

Ile kosztuje doba w twoim hotelu?

- Sześćdziesiąt złotych. W tej cenie pies ma zapewnione praktycznie dowolne miejsce w domu, spacery i zabawy z innymi psami. I zapewniam, że prowadzenie takiego hotelu to nie jest zajęcie dla każdego. Sama miłość do zwierząt nie wystarczy. Trzeba się na tym też znać, są różne sytuacje, trzeba wiedzieć, jak wtedy postępować z psem. Kiedyś jedni z klientów opowiadali mi, jak zostawili młodej dziewczynie młodego owczarka, żeby się nim zaopiekowała na kilka dni. Sami chcieli pojechać nad morze. Uprzedzili ją, że pies uwielbia długie spacery, ale bardzo nie lubi powrotów do domu. Dziewczyna po ich wyjeździe zabrała tego kilkudziesięciokilogramowego już psa na spacer. Wszystko było w porządku do momentu, kiedy w drodze powrotnej doszli do bloku. Pies położył się przed klatką i za żadne skarby nie chciał iść dalej. Spacer to spacer. Spędziła z nim kilka godzin na dworze. W końcu w desperacji zadzwoniła do właścicieli. Musieli wrócić.

Wybrane dla Ciebie
"Była już prawie w domu". 39-letnia żołnierka zginęła w Kuwejcie
"Była już prawie w domu". 39-letnia żołnierka zginęła w Kuwejcie
Zdewastowali jaskinię w Sokolich Górach. "Nie były to przypadkowe osoby"
Zdewastowali jaskinię w Sokolich Górach. "Nie były to przypadkowe osoby"
Iran grozi Cyprowi. Takie słowa w mediach. "Nie chcemy ich".
Iran grozi Cyprowi. Takie słowa w mediach. "Nie chcemy ich".
Miał kilka kanistrów. Zdjęcie z Jędrzejowa
Miał kilka kanistrów. Zdjęcie z Jędrzejowa
Pleśń śniegowa na trawniku. Ten zabieg pomoże ją zwalczyć
Pleśń śniegowa na trawniku. Ten zabieg pomoże ją zwalczyć
Zrobił je Galileusz. Były ukryte w XVI-wiecznym "Almagestie"
Zrobił je Galileusz. Były ukryte w XVI-wiecznym "Almagestie"
Niemiecka prasa po wizycie Merza u Trumpa. "Znalazł sposób"
Niemiecka prasa po wizycie Merza u Trumpa. "Znalazł sposób"
Niepokój w Wielkiej Brytanii. Ostrzegają przed "uśpioną komórką"
Niepokój w Wielkiej Brytanii. Ostrzegają przed "uśpioną komórką"
4500 zł za zaśmiecanie lasu. Tak Białorusin tłumaczył się policji
4500 zł za zaśmiecanie lasu. Tak Białorusin tłumaczył się policji
Chiny zaczną mieszać na Bliskim Wschodzie? Oto scenariusze
Chiny zaczną mieszać na Bliskim Wschodzie? Oto scenariusze
Straciła prawo jazdy na 3 miesiące. Wszystko się nagrało
Straciła prawo jazdy na 3 miesiące. Wszystko się nagrało
Znów pojawiają się w lasach. Straż Leśna prowadzi akcję
Znów pojawiają się w lasach. Straż Leśna prowadzi akcję