Bolała ją głowa. Lekarz podejrzewał niedobory witamin. Diagnoza szokuje
Przez miesiące sądziła, że uporczywe bóle głowy są skutkiem stresu i przemęczenia. Także jej lekarz rodzinny początkowo nie podejrzewał poważnej choroby i postawił błędną diagnozę. Prawda okazała się jednak dramatyczna. Jak informuje "The Mirror", szczegółowe badania wykazały u 20-letniej studentki z Wielkiej Brytanii śmiertelny guz mózgu.
O sprawie pisze "The Mirror". Portal podaje, że Annalise Donelon (Annie), studentka Newcastle University, od dłuższego czasu cierpiała na silne bóle głowy. Była wiecznie ospała i zmęczona. Na nic nie miała siły.
Jej lekarz rodzinny twierdził, że to niedobór witaminy B12 i w tym też kierunku ją leczył przez kilka miesięcy. Cenny czas uciekał. Niestety, 20-latka nie odczuwała żadnej poprawy po terapii. Kobieta wybrała się więc na szczegółową diagnostykę. Badania obrazowe wykazały śmiertelną chorobę.
Bolała ją głowa. Lekarz podejrzewał niedobory witamin. Diagnoza szokuje
Jak relacjonuje "The Mirror", u 20-latki w trakcie tomografii komputerowej wykryto guz mózgu o wielkości 5 cm, określany jako "wysokiego stopnia". Zmiana znajdowała się w jednej z wypełnionych płynem jam mózgu, a narastające ciśnienie miało wywoływać wyjątkowo silny ból głowy u studentki.
Annie przeszła 11-godzinną kraniotomię (zabieg otwarcia czaszki - przyp.) w Salford Royal Hospital. Lekarze usunęli większość złośliwego guza, ale ze względu na jego umiejscowienie konieczna była jeszcze sześciotygodniowa radioterapia. W trakcie leczenia studentka straciła wszystkie włosy.
Kontrolne badania i szukanie terapii poza publiczną służbą zdrowia
Rodzina 20-latki przekazuje portalowi, że dotychczasowe badania kontrolne nie dały jednoznacznej odpowiedzi, czy guz został całkowicie usunięty. Dlatego bliscy szukają kolejnych możliwości leczenia, w tym badań klinicznych oraz rozwiązań dostępnych prywatnie za granicą.
Z opisu wynika, że Annie miała wykonane profilowanie molekularne (analiza genetyczna zmiany nowotworowej - przyp.) w prywatnej klinice w Londynie, a następnie odwiedziła szpital w Paryżu w związku z terapią celowaną molekularnie. Ma też rozpocząć w Niemczech immunoterapię, której celem jest stworzenie szczepionki dopasowanej do nowotworu konkretnego pacjenta.
Rodzina podkreśla, że to leczenie pozostaje na etapie badań i nie jest dostępne dla pacjentów w Wielkiej Brytanii w ramach NHS (publicznej służby zdrowia - przyp.).
Zbiórka 100 tys. funtów i apel o dostęp do leczenia
Bliscy 20-latki założyli specjalną zbiórkę, bo - jak podają - potrzeba aż 100 tys. funtów (około 500 tys. zł) na planowaną immunoterapię.
W materiale przytoczono również stanowisko The Brain Tumour Charity (brytyjska organizacja charytatywna, skupiająca się na walce z guzami). Dr Simon Newman, dyrektor naukowy organizacji, zwracał uwagę, że pacjenci tacy jak Annie powinni mieć dostęp do bezpiecznych i skutecznych terapii bez konieczności przeszukiwania internetu w poszukiwaniu opcji na całym świecie.
Podkreślał też potrzebę, by więcej obiecujących metod leczenia nowotworów przechodziło badania kliniczne w Wielkiej Brytanii, co ułatwiłoby rodzinom dostęp do rzetelnie przetestowanych terapii bliżej domu.