Brazylijka zginęła podczas zawodów. "Poczułem jej ciało stopą"

Mara Flavia Araujo z Brazylii zginęła tragicznie podczas zawodów w Teksasie. Jej ciało znaleziono w wodzie. Wolontariusz Shaw McDonald opisał, jak próbował ratować 38-latkę. - Poczułem jej ciało stopą - wyznał Amerykanin.

Tragiczna śmierć 38-letniej BrazylijkiTragiczna śmierć 38-letniej Brazylijki
Źródło zdjęć: © Instagram | Mara Flavia
Rafał Strzelec

Shawn McDonald był wolontariuszem na pływackiej części zawodów Ironman na jeziorze Lake Woodlands niedaleko Houston. Amerykanin wybrał się tam ze swoją 12-letnią córką, Milą. Shawn i inni wolontariusze pływali razem z zawodnikami, oferując im pomoc, gdyby któryś z nich jej potrzebował. W pewnym momencie ktoś zaczął gwizdać.

"Grupa młodszych wolontariuszy w kajaku po drugiej stronie pola podnosiła flagę, gwizdała i wzywała pomocy. Pomiędzy nami a nimi było kilkudziesięciu zawodników. Widziałem pływaków trzymających się ich kajaka" - opisuje Amerykanin.

Okazało się, że jedna z zawodniczek nagle zniknęła. Była to 38-letnia Brazylijka - Mara Flavia Araujo. "Zeszła pod wodę. Tutaj. Właśnie tutaj, pod nami" - mówili świadkowie do Shawna. Mężczyzna podjął próbę ratowania 38-latki.

"Natychmiast zanurkowałem i zacząłem szukać. Jeden z młodszych wolontariuszy, być może ratownik, również zaczął nurkować ze mną. Po około minucie pod wodą poczułem jej ciało stopą. Wynurzyłem się, wziąłem najgłębszy oddech w życiu i znów zanurkowałem. Już jej nie było. Nie potrafię opisać, co wtedy czułem. Próbowałem ponownie. I jeszcze raz. I jeszcze raz. Byłem pewien, że znów ją znajdę i wyciągnę na powierzchnię. Przestałem liczyć, ile razy zanurzałem się w ciągu następnej godziny" - opisał Amerykanin.

Na miejscu pojawiła się ekipa ratunkowa z sonarami. Shawn przyznaje, że nie mógł do siebie dopuścić myśli, że zaginiona 38-latka nie żyje. "Po prostu szukałem, jakbym miał ją wyciągnąć żywą. Patrząc z perspektywy, podejmowałem prawdopodobnie większe ryzyko, niż powinienem. Ale nie mogłem przestać" - napisał Amerykanin.

Po jakimś czasie poproszono go, aby wyszedł z wody. Niestety, po trzech godzinach poszukiwań zlokalizowano ciało Mary Flavii. Kobieta zmarła.

"Najbardziej łamie mi serce myśl o jej rodzinie na brzegu, która czekała, aż wyjdzie z wody i wsiądzie na rower. Odświeżali aplikację. Czekali, aż jej pozycja się zaktualizuje. Nigdy się nie pojawiła. Nigdy nie zobaczyli, jak wychodzi z wody" - napisał Amerykanin.

Shaw napisał, że zamieścił post na Facebooku w nadziei, że ta informacja dotrze do rodziny 38-latki. Chciałby, aby jego relacja przyniosła choć "odrobinę pocieszenia", gdy bliscy Mary dowiedzą się, że "ludzie, którzy w ogóle jej nie znali, zrobili wszystko, co mogli, aby ją uratować".

Znajomi przekazali, że 38-letnia Mara Flavia mogła zmagać się z problemami zdrowotnymi przed startem. Mimo tego wzięła udział w zawodach, mówiąc bliskim, że czuje się dobrze. Jak podaje Brazylijskie Globo, zmarła była z wykształcenia dziennikarką i specjalistką od marketingu. W 2019 roku została triathlonistką. Na swoim koncie na Instagramie dzieliła się swoją sportową pasją.

Wybrane dla Ciebie