Akcja ratowania humbaka Timmy’ego. Lekarka z Hawajów odeszła z zespołu
Zespół ratujący humbaka Timmy’ego traci kolejną specjalistkę. Jak podaje "Bild", lekarka weterynarii z Hawajów zrezygnowała po sporze o decyzje medyczne.
Najważniejsze informacje
- Według "Bilda" dr Jenna Wallace opuściła grupę ratunkową, krytykując błędy i ignorowanie zaleceń.
- To już druga weterynarka, którą stracił zespół jednego dnia; jedna trafiła do kliniki w Rostocku.
- Po odejściu specjalistki z Hawajów w ekipie została tylko jedna lekarka.
Grupa ratunkowa humbaka Timmy’ego w Wismarze (Meklemburgia-Pomorze Przednie) mierzy się z poważnym kryzysem kadrowym. Jak informuje "Bild", sprowadzona z Hawajów weterynarka dr Jenna Wallace opuściła grupę po ostrej wymianie zdań z częścią wolontariuszy. Zespół miał korzystać z jej doświadczenia od soboty, jednak współpraca zakończyła się po zaledwie dwóch dniach pracy przy zwierzęciu.
Według relacji "Bilda" dr Wallace zarzuciła członkom ekipy, że ignorowali jej wytyczne medyczne. Dziennik opisuje, że dwie osoby z grupy miały kilkukrotnie postąpić wbrew zaleceniom specjalistki. Nie doprecyzowano jednak, na czym dokładnie polegały błędy. Lekarka, jak podaje redakcja, była wyraźnie wzburzona i w poniedziałek przerwała współpracę z zespołem.
Humbak utknął przy brzegu. Moment akcji ratunkowej na Bałtyku
Sponsorzy akcji – przedsiębiorczyni Karin Walter-Mommert oraz założyciel MediaMarkt Walter Gunz – mieli sfinansować przylot ekspertki z Hawajów. Po rezygnacji dr Wallace inicjatywa straciła ważne wsparcie merytoryczne w kluczowym momencie działań przy humbaku.
Zespół bez dwóch specjalistek jednego dnia
Sytuację dodatkowo skomplikował wcześniejszy, nagły ubytek kadrowy. Jak relacjonuje "Bild", niemiecka weterynarka Janine Bahr-van Gemmert została zabrana helikopterem do uniwersyteckiej kliniki w Rostocku po nagłym zdarzeniu medycznym. Jej stan nie został podany do wiadomości publicznej. Oznacza to, że ekipa ratunkowa ma obecnie tylko jedną lekarkę na miejscu.
Co wiemy o zarzutach wobec wolontariuszy?
"Bild" opisuje, że w ekipie miały działać osoby bez odpowiedniej, specjalistycznej wiedzy o wielorybach. To na nich – według gazety – kierowane są zarzuty o "rażące błędy" i lekceważenie instrukcji. Nie wskazano konkretnych czynności, które miałyby stanowić naruszenie zaleceń. Dla zespołu, który bazuje na współpracy ekspertów i wolontariuszy, to poważny test organizacyjny.
Timmy się uwolnił
W poniedziałek 20 kwietnia media obiegła informacja, że humbakowi udało się uwolnić z mielizny, w czym pomogły mu podnoszący się poziom wody oraz silny wiatr. Jak informuje PAP, rozważano przymocowanie do ciała zwierzęcia nadajnika GPS, by śledzić trasę i szybciej reagować na ewentualne problemy. Ostatecznie do montażu nie doszło. Timmy odpłynął, zanim ustalono właściwy typ urządzenia, kleju i miejsce mocowania. To utrudnia dalszą obserwację, ale nie przekreśla szans na kontrolowaną eskortę do cieśnin prowadzących na Morze Północne.
Bałtyk nie sprzyja humbakom: ma płytkie wody, niskie zasolenie i ograniczoną bazę pokarmową. Dodatkowym zagrożeniem jest intensywna działalność człowieka. Choć w ostatnich latach obserwuje się tu więcej wielorybów, ich szanse na dłuższy pobyt bez szkody dla ich zdrowia są niewielkie.