Na polskich bazarkach pojawiają się truskawki z Grecji, Hiszpanii czy Portugalii. Sprzedawcy niezbyt chętnie informują, skąd mają owoce.
Dowodem jest choćby sytuacja z Torunia - obok ceny zabrakło informacji o kraju pochodzenia truskawek.
Tutaj przychodzą starsi ludzie z głodowymi emeryturami. Nie kupują egzotycznych rarytasów, tylko jaja i kartofle. Ktoś mógłby pomyśleć, że to polskie truskawki - brzydkie zagranie - podkreśliła rozmówczyni "Faktu".
"Za głowę się złapałam"
Jej uwagę przykuło też to, ile trzeba zapłacić za truskawki.
Malutki pojemnik z truskawkami za 12 zł. Kilogram w cenie 25 zł. Za głowę się złapałam - wyznała.
Rokrocznie pojawiają się przypadki, kiedy to truskawki importowane "udają" polskie. "A że krajowe owoce cieszą się gigantyczną popularnością, kombinatorzy wykorzystują popyt i życzą sobie niemałe pieniądze" - zauważa "Fakt".
Polskie truskawki z gruntu powinny być dostępne na przełomie maja i czerwca. Pierwsze owoce szklarniowe pojawią się natomiast w kwietniu lub w pierwszych dniach maja.