- Aż podskoczyłam w łóżku - relacjonuje w rozmowie z o2.pl pani Kinga, mieszkanka warszawskiego Mokotowa. 22 czerwca (poniedziałek) o godz. 1:35 ze snu wyrwało ją... mycie wiaty przystankowej. Tego typu praktyki nie są nowością i mają swoje uzasadnienie.
Pani Kinga nie kryje oburzenia działaniami służb technicznych. - Ja rozumiem, że przystanki trzeba umyć, ale taki hałas w samym środku nocy to gruba przesada. Dzieci mi pobudziły, przez godzinę nie mogłam ich uśpić, a o 5 do pracy trzeba wstać. Niepoważne - komentuje w rozmowie z o2.pl, przesyłając nam jednocześnie nagranie (zobacz powyżej).
Zauważa, że w tym czasie obowiązywała cisza nocna. - Było też gorąco, wiadomo, że ludzie mają okna pootwierane. A tu taki potworny hałas - trzaski i wycie - zauważa, podkreślając, że dźwięk myjki niósł się naprawdę mocno.
Dla nich to może chwila, dla mnie zarwana noc, płaczące ze strachu dzieci i kłopoty z pobudką do szkoły. Czy okolice godziny 2:00 są naprawdę jedyną możliwą opcją, na tak hałaśliwe zadania? To nie jest pilna awaria, kiedy trzeba nagle interweniować. Wiadomo, że w środku nocy ludzie śpią, a hałas przewyższa wszelkie normy. Dramat - podsumowuje gorzko.
Zdarzenie miało miejsce na przystanku Madalińskiego - Szpital. W związku z oburzeniem czytelniczki skontaktowaliśmy się z Zarządem Oczyszczania Miasta Warszawa (ZOM), który przekazał nam, że nie zlecał takich prac. Wskazano jednocześnie innego zarządcę wiat, którego również zapytaliśmy o nocne mycie przystanków. Na razie odpowiedzi nie dostaliśmy.
Nocne mycie wiat w Warszawie. "Zdecydowanie mniejszy ruch"
Magdalena Niedziałek, st. specjalistka ds. komunikacji społecznej w ZOM, rozwinęła jednak wątek tego typu działań. Już na wstępie spostrzegła, że "w system sprzątania Warszawy wpisane są takie prace, które realizowane są całodobowo, ale też takie, które ze względu na bezpieczeństwo oraz komfort mieszkańców, prowadzi się tylko w nocy". - Jest to np. mycie wiat, zamiatanie i mycie ulic oraz torowisk oraz wczesno poranne mycie chodników - wyjaśniła.
To czas, gdy na ulicach, chodnikach i przystankach jest zdecydowanie mniejszy ruch. Do mycia wiat, które ma miejsce średnio 4 razy w sezonie wiosenno-jesiennym, wykorzystywany jest różny sprzęt, w tym myjki ciśnieniowe, pojazdy, które dostarczają wodę oraz zasilanie. Na czas sprzątania przystanki są czasowo wyłączane z użytkowania. Noc to pora, kiedy jest zdecydowanie mniej pasażerów, można więc umyć przystanek szybciej i sprawniej, bez narażania mieszkańców na niebezpieczeństwo czy dyskomfort. Podobnie jest z myciem chodników, które zlecamy średnio raz na 2-4 tygodnie i dotyczy ono Krakowskiego Przedmieścia, Świętokrzyskiej, Nowego Światu oraz części Nowego Centrum Warszawy - podkreśliła.
Dodawała ponadto, że tylko w nocy zamiatane i myte są jezdnie, każda raz na tydzień. - Prace realizują duże pojazdy, które poruszają się powoli. W ciągu dnia mogłyby więc zakorkować miasto. Bezwzględnie tylko w nocy mogą być sprzątane torowiska i to tylko w 4-godzinnym okienku, kiedy nie kursują tramwaje, co oczywiście związane jest z bezpieczeństwem - kontynuowała.
Dzięki takiej organizacji prac, rano, w drodze do pracy i szkoły, mieszkańcy poruszają się już po czystym, posprzątanym mieście. Zdajemy sobie sprawę, że odgłosy porządków mogą przeszkadzać. Zwłaszcza w okresie letnim, kiedy otwieramy w nocy okna. W nocy sprzęt służb oczyszczania miasta jest też bardziej słyszalny, ponieważ tło akustyczne miasta jest wyciszone - jest mniejszy ruch uliczny, a w mieszkaniach nie grają radia i telewizory. Liczymy jednak, że ten krótkotrwały i chwilowy dyskomfort przewyższają korzyści ze sprzątania miasta, jakich doświadcza każdy użytkownik stolicy, czyli większe bezpieczeństwo sanitarne, lepsza jakość powietrza oraz czysta i estetyczna przestrzeń publiczna - zaznaczyła.
Przytoczyła także wyniki sondażu Barometr Warszawski, w którym wzięli udział mieszkańcy Warszawy. Aż 96 proc. osób podkreśliło, że czystość miasta jest dla nich ważna.
Z kolei 87 proc. ankietowanych dobrze i bardzo dobrze ocenia czystość w mieście. Wśród turystów taką pozytywną ocenę wystawiło 91 proc. gości zagranicznych i 87 proc. turystów z innych polskich miejscowości - podsumowała Niedziałek.
W dziennikarstwie obecny od 2014 roku, do o2.pl dołączył sześć lat później. Magister dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nieustannie stara się poszerzać horyzonty - nie jest straszny mu żaden temat. Gdy nie pisze, próbuje się oderwać i odpocząć, uprawiając aktywność fizyczną. A żeby mieć co spalać, lubi podjeść. Miłośnik kebabów i włoskich przysmaków, na czele z pizzą.