Była 4:30 nad ranem. 23-latka pokazywała na migi, że nie może oddychać

Dramatyczna sytuacja podczas nocnego dyżuru warszawskich strażników miejskich. Do radiowozu straży miejskiej podjechał samochód. Kobieta zza kierownicy na migi pokazywała, że nie może oddychać. 23-latka miała silny atak astmy i nie miała przy sobie niezbędnych leków.

.Była 4:30 nad ranem. 23-latka pokazywała na migi, że nie może oddychać
Źródło zdjęć: © SM Warszawa
Edyta Tomaszewska

W poniedziałek, 3 sierpnia, około godziny 4.30 w okolicy pętli autobusowej przy ulicy Włościańskiej, obok radiowozu strażników miejskich z V Oddziału Terenowego zatrzymał się Opel Corsa.

Za kierownicą siedziała młoda kobieta, która przez zamknięte szyby pokazywała, że ma problemy z oddychaniem.

Miała sine usta, była blada i tak zdenerwowana, że nie była w stanie otworzyć drzwi ani nawet opuścić szyby. Strażnikom na szczęście udało się dostać do środka i wyłączyć silnik - relacjonuje warszawska straż miejska.

WIDEO
92 proc. mieszkańców Ziemi oddycha zanieczyszczonym powietrzem


23-latka mocno kaszlała i początkowo nie była w stanie nic powiedzieć. Strażnicy wdrożyli odpowiednie procedury ratownicze i wezwali też pogotowie ratunkowe. Po pewnym czasie kobieta nieco się uspokoiła.

Jej oddech zaczął wracać do normy, a kaszel ustępował. Wtedy powiedziała, że ma problemy z astmą i właśnie skończyły się jej leki. Na miejsce dotarł zespół ratownictwa medycznego. Podczas badania stan kobiety ponownie się pogorszył. Ratownicy podali jej odpowiednie środki, w tym adrenalinę, która uśmierzyła jej objawy.

Medycy sugerowali kobiecie przewiezienie do szpitala. 23-latka odmówiła. Ponieważ jednak pozostawienie jej w tym stanie bez leków stanowiłoby zagrożenie, za zgodą zespołu ratowniczego i na prośbę samej poszkodowanej, strażnicy eskortowali ją do punktu nocnej opieki zdrowotnej, gdzie mogła otrzymać pomoc lekarza i receptę.

Wybrane dla Ciebie