W poniedziałek, 3 sierpnia, około godziny 4.30 w okolicy pętli autobusowej przy ulicy Włościańskiej, obok radiowozu strażników miejskich z V Oddziału Terenowego zatrzymał się Opel Corsa.
Za kierownicą siedziała młoda kobieta, która przez zamknięte szyby pokazywała, że ma problemy z oddychaniem.
Miała sine usta, była blada i tak zdenerwowana, że nie była w stanie otworzyć drzwi ani nawet opuścić szyby. Strażnikom na szczęście udało się dostać do środka i wyłączyć silnik - relacjonuje warszawska straż miejska.
WIDEO92 proc. mieszkańców Ziemi oddycha zanieczyszczonym powietrzem
23-latka mocno kaszlała i początkowo nie była w stanie nic powiedzieć. Strażnicy wdrożyli odpowiednie procedury ratownicze i wezwali też pogotowie ratunkowe. Po pewnym czasie kobieta nieco się uspokoiła.
Jej oddech zaczął wracać do normy, a kaszel ustępował. Wtedy powiedziała, że ma problemy z astmą i właśnie skończyły się jej leki. Na miejsce dotarł zespół ratownictwa medycznego. Podczas badania stan kobiety ponownie się pogorszył. Ratownicy podali jej odpowiednie środki, w tym adrenalinę, która uśmierzyła jej objawy.
Medycy sugerowali kobiecie przewiezienie do szpitala. 23-latka odmówiła. Ponieważ jednak pozostawienie jej w tym stanie bez leków stanowiłoby zagrożenie, za zgodą zespołu ratowniczego i na prośbę samej poszkodowanej, strażnicy eskortowali ją do punktu nocnej opieki zdrowotnej, gdzie mogła otrzymać pomoc lekarza i receptę.