Była pierwsza dama usłyszała wyrok. Sąd apelacyjny w Seulu zaostrzył karę
Sąd apelacyjny w Seulu skazał we wtorek byłą pierwszą damę Kim Keon Hi na cztery lata więzienia – informuje PAP, powołując się na doniesienia agencji Yonhap.
Najważniejsze informacje
- Sąd apelacyjny w Seulu skazuje Kim Keon Hi na cztery lata więzienia oraz grzywnę 50 mln wonów.
- Uznano winę w sprawie manipulacji akcjami Deutsche Motors i korupcji; utrzymano uniewinnienie ws. finansowania sondaży.
- Sprawa toczy się równolegle z apelacją jej męża, byłego prezydenta Juna Suk Jeola, skazanego wcześniej na dożywocie.
Sąd apelacyjny w Seulu zaostrza karę wobec Kim Keon Hi i przesądza o jej winie w dwóch kluczowych wątkach: manipulacji kursem akcji spółki Deutsche Motors oraz przyjęcia luksusowej torebki, która – jak ocenia skład orzekający – była powiązana z cichą prośbą o polityczną przysługę. Jak podaje PAP, to odwrócenie wcześniejszego oczyszczenia jej z zarzutów giełdowych, a jednocześnie utrzymanie uniewinnienia w sprawie domniemanego, nielegalnego finansowania sondaży opinii publicznej.
W pierwszej instancji Kim usłyszała wyrok roku i ośmiu miesięcy więzienia za przyjęcie drogich prezentów od przedstawicieli Kościoła Zjednoczeniowego. Teraz sąd apelacyjny podniósł wymiar kary do czterech lat oraz orzekł grzywnę w wysokości 50 mln wonów. Nakazał też konfiskatę naszyjnika i zapłatę ponad 20 mln wonów. To wciąż mniej, niż chciała prokuratura, która domagała się 15 lat pozbawienia wolności i surowszych sankcji.
Podejrzane balony z Korei Północnej. Reżim Kima nęka Seul
Kluczową zmianą wobec poprzedniego wyroku jest uznanie udziału Kim w manipulowaniu cenami akcji Deutsche Motors. Sędziowie wskazują, że materiał dowodowy pozwala przesądzić o sprawczości i zamiarze. Jednocześnie podtrzymują linię łagodniejszą w wątku sondaży, pozostawiając w mocy wcześniejsze uniewinnienie.
Areszt i tło polityczne
Kim przebywa w areszcie od sierpnia 2025 roku. Została w nim umieszczona ze względu na ryzyko matactwa. Sprawa pierwszej damy toczy się równolegle do głośnego postępowania wobec jej męża, Juna Suk Jeola. Były prezydent Korei Południowej został w ubiegłym roku usunięty z urzędu po próbie wprowadzenia stanu wojennego, a w lutym skazany na dożywocie za kierowanie zamachem stanu. W poniedziałek ruszył jego proces apelacyjny. Prokuratura wcześniej domagała się kary śmierci. Jun odbywa też pięć lat więzienia za nadużycia władzy.