Było minus 13 stopni. Łoś zaplątał się w maty. Pomogli leśnicy

Akcja ratunkowa miała miejsce 31 stycznia w miejscowości Laski, w woj. mazowieckim. Łoś zaplątał się w duże maty flizelinowe, służące do zabezpieczania kopców z burakami cukrowymi. Zwierzę nie potrafiło się wydostać o własnych siłach. Na szczęście, jak informują leśnicy, akcja zakończyła się sukcesem. To nasza #DziennaDawkaDobregoNewsa.

Udało się uratować zwierzęUdało się uratować zwierzę
Źródło zdjęć: © Facebook, Nadleśnictwo Pułtusk
Aneta Polak

Skomplikowaną akcję ratunkową przeprowadzono w sobotę, 31 stycznia, na terenie gminy Szelków. Jak przekazało Nadleśnictwo Pułtusk w mediach społecznościowych, dorosły samiec łosia zaplątał się w duże maty flizelinowe, służące do okrywania kopców z burakami cukrowymi.

Łoś nie był w stanie samodzielnie się uwolnić. Kolejne próby oswobodzenia się tylko pogarszały jego sytuację. Jak podkreślają leśnicy - zwierzę mogło paść z wycieńczenia. Dramatyczne sceny rozegrały się, gdy termometry wskazywały minus 13 st. C.

Na szczęście ktoś zauważył, że zwierzę potrzebuje pomocy.

Po otrzymaniu zgłoszenia łowczy Koła Łowieckiego Ursus, we współpracy z miejscowymi myśliwymi, podjął działania na miejscu zdarzenia. Po konsultacji z Powiatowym Lekarzem Weterynarii w Makowie Mazowieckim podjęto decyzję o czasowym uśpieniu łosia w celu bezpiecznego usunięcia mat - relacjonują pracownicy Nadleśnictwa Pułtusk w mediach społecznościowych.

Ta historia ma szczęśliwe zakończenie. Ok. godz. 18.20 udało się uwolnić łosia. Jak czytamy, "po wybudzeniu samodzielnie oddalił się z miejsca zagrożenia i wrócił do swojego naturalnego środowiska".

W ubiegłym roku do podobnej sytuacji doszło w miejscowości Mościce Dolne (Lubelskie). Ktoś porzucił w krzakach kabel światłowodowy. Zaplątał się w niego łoś. Zwierzęciu pomogli strażacy i lekarz weterynarii.

W styczniu pracownicy Kampinoskiego Parku Narodowego podzielili się w mediach społecznościowych zdjęciami łosia, który zapuścił się na przydomowe podwórko i zaplątał się w dziecięcą huśtawkę. Ostatecznie łoś został eskortowany przez policję do lasu.

"Jesteśmy dobrej myśli — plastik na porożu nie utrudnia łosiowi codziennego funkcjonowania. Próby chwytania, płoszenia czy nawet usypiania zwierzęcia mogłyby przynieść więcej szkody niż pożytku i narazić łosia na dodatkowy stres. Mamy nadzieję, że niepotrzebny balast spadnie z łosiowego poroża lub za kilka tygodni odpadnie razem z nim" - napisano w poście KPN.

Wybrane dla Ciebie