Grupa kilku osób pływała w zbiorniku wodnym w Zielonce nieopodal Wołomina. W pewnym momencie znajomi stracili z oczu swojego kolegę. Znajomi mężczyzny wezwali służby. Rozpoczęły się intensywne poszukiwania.
Na miejscu pojawiły się trzy jednostki straży pożarnej (w tym dwie jednostki PSP i jedna OSP), a także zespół ratownictwa medycznego i policja. Metr po metrze przeszukiwano zbiornik wodny, a także przestrzeń dookoła "Glinianek" w Zielonce.
15-latek nie żyje. Oto co zastaliśmy na miejscu
Finał poszukiwań okazał się zaskakujący. "Zaginiony" mężczyzna w momencie działań służb przebywał w domu nieświadomy, że ktoś go szuka.
Ta historia ma szczęśliwy finał. Mężczyzna przepłynął przez zbiornik, a później poszedł do domu. Nie poinformował znajomych. Ci wszczęli alarm, trwały intensywne poszukiwania. Okazało się, że w tym czasie poszukiwany mężczyzna przebywał w domu - powiedziała o2.pl asp. szt. Aneta Nasiłowska z policji w Wołominie.
Postawione na baczność służby intensywnie przeszukiwały zbiornik. Obawiano się, że doszło do powtórki tragedii z 23 czerwca. W Zielonce utonął 15-latek. Chłopak w trakcie pływania opadł z sił i zniknął pod lustrem wody. Jego ciało wyłowili płetwonurtkowie. Na ratunek było już za późno.