Do tragicznego wypadku doszło w sobotę 22 sierpnia na ul. Solnej w Krakowie. 26-letni kierowca Volkswagena Golfa stracił panowanie nad samochodem i zjechał na chodnik i potrącił spacerującą rodzinę.
32-letnia Klaudia i jej 32-letni mąż Mateusz zmarli w wyniku odniesionych obrażeń. Ich 8-miesięczny syn Oliwier przeżył, jednak w ciężkim stanie trafił do szpitala. Wciąż przebywa pod opieką lekarzy.
Tydzień po tragedii bliscy, znajomi i mieszkańcy Żywca pożegnali młode małżeństwo. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w sobotę 29 sierpnia w kościele pw. Przemienienia Pańskiego. Para spoczęła we wspólnym grobie.
Świątynia nie pomieściła wszystkich żałobników, a wokół urn z prochami Klaudii i Mateusza pojawiły się liczne wieńce i kwiaty. Na jednej z wiązanek napisano dedykację w imieniu syna zmarłych.
Kochanym Rodzicom – Syn Oliwierek - przekazał "Fakt".
Wcześniej w poruszającym kazaniu duchowny zwrócił uwagę na los osieroconego chłopca. Zaznaczył, że dziecko będzie potrzebowało wsparcia rodziny, by bliscy pielęgnowali w nim pamięć o rodzicach.
Pozostają niewyobrażalny ból dwóch rodzin i osierocony synek. Pozostają plany, które nie zostaną spełnione, słowa, których nie zdążono wypowiedzieć. Pozostaje też pytanie, którego nie potrafimy uciszyć: dlaczego? Nie ma takiego zdania, które mogłoby dzisiaj naprawić ten ból. Nie ma odpowiedzi, która sprawiłaby, że śmierć Mateusza i Klaudii stanie się dla nas zrozumiała – cytował duchownego "Fakt".
Sprawca wypadku w Krakowie nie przyznaje się do winy
Hubert B. nie przyznał się do przedstawionego mu zarzutu. Jak informował Onet, podczas przesłuchania 26-latek przekonywał, że przyczyną utraty panowania nad samochodem była nierówna nawierzchnia drogi. Mężczyzna zaprzeczał również, by przekroczył dozwoloną prędkość.
Jego wersję wydarzeń będą teraz weryfikować śledczy i biegli. Wstępna opinia biegłego wskazywała, że samochód mógł poruszać się z prędkością około 70 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 30 km/h.