Chaos na lotnisku w Goleniowie. Pasażerowie Ryanaira uwięzieni na noc

W środę, 21 sierpnia, pasażerowie lotu linii Ryanair ze Szczecina do Krakowa doświadczyli serii nieprzewidzianych zdarzeń. Te skutkowały nie tylko opóźnieniem, ale także spędzeniem nocy w terminalu lotniska. Czy mogło być jeszcze gorzej?

Chaos na lotnisku w Goleniowie. Pasażerowie Ryanaira uwięzieni nChaos na lotnisku w Goleniowie. Pasażerowie Ryanaira uwięzieni n
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | IAKOV FILIMONOV
Bogdan Kicka

Wszystko zaczęło się w środowy wieczór, kiedy pasażerowie zebrali się na lotnisku w Goleniowie, aby wyruszyć w podróż do Krakowa. Choć początkowo wydawało się, że lot odbędzie się zgodnie z planem, już na dwie godziny przed startem pojawiły się pierwsze problemy.

Część pasażerów otrzymała informację o opóźnieniu lotu. Przyczyną opóźnienia, jak się okazuje, była seria problemów operacyjnych, które dotknęły samolot Ryanair kursujący tego dnia po różnych lotniskach Europy.

Ustaliłam, że samolot latał tego dnia po całej Europie i na którymś etapie miał opóźnienie. W związku z tym posypała się cała siatka połączeń. Do Szczecina samolot leciał z Krakowa i tam miał z nami wrócić. Zamiast po godz. 23 mieliśmy wylecieć o godz. 0.50 [już w czwartek - red.]. Ludzie byli na to przygotowani. O wpół do pierwszej wsiedliśmy już nawet do samolotu, który został zamknięty, schody odjechały - mówi cytowana przez "Gazetę Wyborczą" pani Magda.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Pilot Airbusa lądował przy silnym wietrze. Świadkowie przecierali oczy ze zdumienia

Pilot poinformował, że lotnisko w Krakowie jest już zamknięte

Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z nowym planem – pasażerowie wsiedli do samolotu, drzwi zostały zamknięte, a schody odsunięte. Jednak wkrótce sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu.

Pilot poinformował, że lotnisko w Krakowie jest już zamknięte i nie może przyjąć samolotu, dlatego rozważano skierowanie lotu do Katowic. Rozpoczęły się negocjacje, aby umożliwić lądowanie w Krakowie, jednak trwały one na tyle długo, że kontroler lotów na lotnisku w Goleniowie, którego dyżur miał się zakończyć, nie mógł dłużej czekać.

Po jakichś 45 minutach siedzenia w dusznym samolocie, do wejścia znów podjechały schody i obsługa kazała wszystkim wysiąść. Nie muszę chyba mówić, jaka w międzyczasie była atmosfera. Matki z płaczącymi ze zmęczenia dziećmi. Były też kobiety w ciąży - kontynuuje pani Magda.

Noc na lotnisku i wylot nad ranem

Po wyjściu z samolotu ok. godz. 2 w nocy pasażerowie znaleźli się w pustym terminalu, gdzie zostali pozostawieni bez konkretnej informacji o dalszych krokach.

Ja wróciłam do domu koło Szczecina. Reszta ludzi musiała czekać na lotnisku. Bez wody, bez posiłków. Dostali wprawdzie vouchery na jedzenie, ale nie mieli ich gdzie zrealizować, bo wszystkie sklepy były zamknięte. Trudno było też szukać hotelu w nocy, na parę godzin, bo dostaliśmy informację, że wylot będzie w czwartek o godz. 8.45 - dodaje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" pani Magda.

Jak relacjonowała pani Magda, tylko dzięki zaangażowaniu personelu lotniska udało się zorganizować wodę dla zmęczonych i sfrustrowanych podróżnych.

Ostatecznie, po wielu godzinach oczekiwania, samolot wystartował z Goleniowa w czwartek rano, lądując w Krakowie o godzinie 9:45. Cała podróż, która miała trwać zaledwie 70 minut, przeciągnęła się do prawie 11 godzin, co z pewnością pozostawiło u pasażerów negatywne wrażenia.

Jak informuje "Gazeta Wyborcza", Ryanair, mimo licznych prób kontaktu, nie udzielił jasnych wyjaśnień dotyczących tej sytuacji.

Próbowaliśmy w czwartek rano wyjaśnić przyczyny zamieszania z lotem do Krakowa w biurze prasowym linii Ryanair, ale mogliśmy się tylko nagrać na automatyczną sekretarkę - podaje wyborcza.pl.

Całe zdarzenie pokazuje, jak problematyczne mogą być opóźnienia lotnicze i jak ważna jest odpowiednia obsługa oraz komunikacja z pasażerami w takich sytuacjach. W tym przypadku, brak odpowiedniej organizacji i wsparcia ze strony linii lotniczej sprawił, że podróż, która miała trwać nieco ponad godzinę, zamieniła się w całonocny koszmar dla wielu osób.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Turcy się rozpływają. Wskazali jedno miejsce w Polsce. "Zapiera dech"
Turcy się rozpływają. Wskazali jedno miejsce w Polsce. "Zapiera dech"
Szukali jej od grudnia. To ostatnie zdjęcie Władysławy. Tragiczny finał
Szukali jej od grudnia. To ostatnie zdjęcie Władysławy. Tragiczny finał
Jacek Magiera nie żyje. Pierwsze ustalenia śledczych
Jacek Magiera nie żyje. Pierwsze ustalenia śledczych
Alarm w Brukseli. Nadchodzi moment bez powrotu. Stawka jest ogromna
Alarm w Brukseli. Nadchodzi moment bez powrotu. Stawka jest ogromna
Polska w kleszczach chłodu. W nocy przymrozki
Polska w kleszczach chłodu. W nocy przymrozki
Wybory na Węgrzech. Trump się nie kryje. Orban zachwycony. "Dziękuję!"
Wybory na Węgrzech. Trump się nie kryje. Orban zachwycony. "Dziękuję!"
Zakopali Mercedesa wartego 600 tys. zł. Taki mieli powód
Zakopali Mercedesa wartego 600 tys. zł. Taki mieli powód
Nagrali ciekawe wodne zjawisko. Leśnicy wyjaśniają: "To nie chia..."
Nagrali ciekawe wodne zjawisko. Leśnicy wyjaśniają: "To nie chia..."
Rachunek za prąd na 60 tys. zł. Emeryci spod Włodawy walczą z PGE
Rachunek za prąd na 60 tys. zł. Emeryci spod Włodawy walczą z PGE
Najsłynniejsza samowola budowlana w Polsce przechodzi do historii. Tak znika kosmiczna willa na dachu
Najsłynniejsza samowola budowlana w Polsce przechodzi do historii. Tak znika kosmiczna willa na dachu
Wybory na Węgrzech. Ostatni dzień Orbana. Zdradził swój sekret
Wybory na Węgrzech. Ostatni dzień Orbana. Zdradził swój sekret
84-latek umówił się na randkę z oszustem.  Śmierć na Gran Canarii
84-latek umówił się na randkę z oszustem. Śmierć na Gran Canarii