Narodowcy przeszli przez Toruń. Doszło do kilku incydentów
Przez Toruń przeszedł antyimigrancki marsz organizowany przez środowiska narodowe. Uczestnicy uczcili pamięć zamordowanej w 2025 roku Polki, ale też wykrzyczeli wulgarne hasła o antyimigranckim i antyukraińskim charakterze. Wyłączając drobne incydenty, marsz przeszedł jednak w spokoju.
W niedzielę (14 czerwca) w Toruniu odbył się "Marsz Bezpieczeństwa" organizowany przez polityczne środowiska narodowe i kibicowskie. Organizatorzy podzielili swoje wydarzenie na dwie części.
W trakcie pierwszej uczestnicy przeszli w milczeniu trasę z centrum miasta do Parku Glazja, gdzie - według ustaleń śledczych - obywatel Wenezueli brutalnie zamordował 24-letnią Klaudię K. Do napaści doszło w czerwcu 2025 roku.
W trakcie tej części doszło do kilku drobnych incydentów. Np. na trasie marszu stanęła postronna kobieta, która pokazała narodowcom pogardliwy gest środkowego palca. Nie umknęło to uwadze uczestników marszu. Doszło do wulgarnej wymiany zdań między kobietą i narodowcami.
Powiedzcie tej pani, aby na siebie uważała - krzyknął mężczyzna, do przechodzących dziennikarzy. Dodał, że jest "poirytowany jej zachowaniem".
Odbiór marszu przez postronnych Torunian był różny. Część klaskała i biła brawo. Inni mówili, że "czują żenadę", patrząc na przemarsz narodowców.
Po dotarciu do Parku Glazja, uczestnicy marszu pomodlili się przy pamiątkowym, wkopanym niedługo po śmierci Klaudii K. krzyżu, odśpiewali hymn, odczytali przygotowane przemowy, złożyli kwiaty i zapalili znicze, po czym rozpoczęli drugą część zgromadzenia. Ta obfitowała w wulgaryzmy i okrzyki kibicowskie.
Imigranci chcecie raju, w********** do Dubaju - krzyczeli zgromadzeni uczestnicy marszu.
Uczestnicy skandowali też inne niecenzuralne hasła o charakterze antymigranckim i antyukraińskim. W niewybredny sposób okazali również swój sprzeciw wobec polityki rządu Donalda Tuska.
Na marszu, poza środowiskiem kibicowskim z Torunia czy Gdyni, znalazły się też m.in. rodziny z dziećmi. Dlaczego wzięli udział w zgromadzeniu?
Uważam, że pakt migracyjny (unijne przepisy migracyjne, które weszły w życie 12 czerwca, związane z reformą procedury przyznawania azylu - przyp. red.) sprawi, że w Polsce nie będzie bezpiecznie. Ja nie chcę kolejnych Wenezuelczyków - powiedział w rozmowie z o2.pl jeden z maszerujących mężczyzn. Na marsz przyszedł z całą rodziną.
Inna uczestniczka marszu przyznała, że "przez uczestnictwo w marszu wyraża swoją obawę".
Idę, bo się boję. Czarnoskórych - powiedziała kobieta.
Na pytanie, czy zaczęła bać się teraz, po wejściu w życie paktu migracyjnego odpowiedziała, że "bała się też wcześniej".
Policja nie odnotowała w trakcie zgromadzenia żadnych incydentów. Ile osób przeszło w marszu? Z rozmów z organizatorami wynika, że szacują oni frekwencję na ok. 500 do 750 osób. Podczas ubiegłorocznego marszu (zorganizowanego w lipcu 2025 roku), niedługo po śmierci Klaudii K. frekwencja na wydarzeniu wyniosła kilka tysięcy osób.