Charków zagrożony. Pułkownik wskazuje, kiedy może ruszyć ofensywa

Charków to drugie co do wielkości miasto Ukrainy. Dotąd działania wojenne były od niego możliwie odsunięte. Teraz pojawiają się komentarze, że Rosjanie mogą dążyć do zdobycia miasta. Polscy wojskowi mają co do tego wątpliwości, ale przestrzegają przed lekceważeniem działań Rosjan.

A Ukrainian police officer inspects the area during the evacuation of local people from territories bordering Russia, in the city of Vovchansk, Kharkiv region, northeastern Ukraine, 13 May 2024, amid the Russian invasion. More than 4,000 residents from settlements in areas of the Kharkiv region bordering Russia have been evacuated as 'hostilities intensified', the head of the Kharkiv Military Administration Oleg Synegubov wrote on telegram. The evacuations follow a cross-border offensive by Russian forces, who claimed the capture of several villages in the region. Russian troops entered Ukrainian territory on 24 February 2022, starting a conflict that has provoked destruction and a humanitarian crisis. EPA/GEORGE IVANCHENKO Dostawca: PAP/EPA.Ukraiński policjant koordynujący działania ewakuacyjne w Wołczańsku, w regionie charkowskim
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/GEORGE IVANCHENKO
Łukasz Maziewski

Nad Charkowem wisi poważne zagrożenie. Rosjanie zgromadzili w regionie drugiego największego miasta Ukrainy około 50 tys. żołnierzy, wraz z zapleczem logistycznym. To za mało, by zdobywać miasto, ale w sam raz, by prowadzić działania nękające i wiążące ukraińską obronę.

Ukraińcy widzą, co się dzieje i reagują. Rozpoczęto ewakuację przygranicznego miasta Wołczańsk. Jest ono pod stałym ostrzałem Rosjan, a jego obrońcy byli zaskoczeni tym, jak łatwo rosyjskie wojska przekroczyły granicę. I to zdecydowanie nie jest dobra wiadomość. Jeden z ukraińskich dowódców twierdził nawet, że "nie było żadnych fortyfikacji, nawet min". Może to być bardzo poważny problem dla ukraińskiej armii.

Z czym mamy zatem do czynienia? W ocenie wojskowych ekspertów — z przygotowaniem terenu do większego ataku lub "włamaniem".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Poranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 18.04

O "włamaniu" mówi o2.pl ekspert w zakresie planowania operacyjnego NATO, komandor Wiesław Goździewicz. Jego zdaniem "włamanie" jest miejscami dość głębokie, sięgające nawet do 25 km w głąb terytorium Ukrainy. Czym jest "włamanie"? Wojskowi rozumieją pod tym terminem likwidację punktów oporu na przednim skraju obrony przeciwnika i wejście w głąb ugrupowania obronnego.

To nie jest otwarcie kolejnego kierunku operacyjnego, na to Rosjanie zgromadzili zbyt małe siły. Raczej nie chodzi też o zdobycie Charkowa - rozpoczyna Goździewicz.

Ocenia on, że jest kilka celów rozpoczęcia działań w obwodzie charkowskim. Goździewicz wymienia trzy, jego zdaniem najważniejsze. Po pierwsze: związanie ukraińskich rezerw tak, by nie zostały one przerzucone na doniecki i ługański odcinki frontu. Po drugie (jak domniema): odciążenie odcinków donieckiego i ługańskiego, jeśli potwierdzą się doniesienia o przerzucaniu niektórych jednostek ukraińskich stamtąd na północ. I po trzecie: wymuszenie odsunięcia ukraińskiej artylerii rakietowej od granicy, aby uniemożliwić jej ostrzeliwanie Biełgorodu.

Z relacji uczestników walk w tym rejonie wynika, że są to głównie tzw. setne brygady. Goździewicz tłumaczy, że są to dotychczasowe jednostki Obrony Terytorialnej dozbrojone w cięższy sprzęt i przekształcone w jednostki zmechanizowane. Wspomagają je operatorzy pododdziałów specjalnych GUR i funkcjonariuszy straży granicznej.

Pojawia się też duży znak zapytania o jakość pracy ukraińskiego wywiadu. Bo doniesienia o koncentracji rosyjskich wojsk przy granicy z obwodami charkowskim i sumskim pojawiały się już od kilku miesięcy. Rzecznik ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) początkowo twierdził, że plany rosyjskiego ataku są znane, dzięki czemu trwa skuteczna obrona - mówi dalej oficer.

Tymczasem atak Rosjan okazał się zaskoczeniem, a obrona dość szybko się posypała. Zapowiadane w październiku przez prezydenta Zełenskiego rozpoczęcie budowy fortyfikacji na ukraińskich pozycjach w obwodzie charkowskim wyszło mizernie. Relacje niektórych obrońców, jak przekonuje komandor, mówią wprost, że fortyfikacje to fikcja i nie położono nawet pól minowych. Z analiz dotyczących środków rzekomo przeznaczonych na budowę fortyfikacji wynikało, iż realne nakłady finansowe rozpoczęły się dopiero na przełomie lutego i marca bieżącego roku.

Skąd rosyjski atak? Goździewicz przekonuje, że faktycznymi celami operacyjnymi Rosji na najbliższe tygodnie jest zajęcie całości obwodu donieckiego przed otrzymaniem przez Ukrainę zasadniczej części sojuszniczego wsparcia materiałowego i sprzętowego. A także wypracowanie korzystniejszych pozycji do obrony przed zapowiadaną ukraińską kontrofensywą, ewentualnie wypchnięcie wojsk ukraińskich z jedynych istniejących linii obronnych na Zaporożu i zmuszenie ich do wycofania na zachód.

Ofensywa tak - ale w przyszłym roku?

W podobnym tonie wypowiada się także komentator spraw wojskowych, płk Piotr Lewandowski. W rozmowie z o2.pl przekonuje jednak, że trzeba jasno wyartykułować, że to, co dzieje się na charkowszczyźnie, to nie "działania pozoracyjne". Rosjanie zgromadzili tam zbyt wielu żołnierzy.

Mówienie o zgromadzeniu 50 tys. żołnierzy ze sprawną logistyką i szerokim zapleczem wojskowym - jako o działaniach pozoracyjnych czy mylących to nieporozumienie. To nie ta skala! Pozoracji przy pomocy 50 tys. żołnierzy można by było dokonywać, gdyby w ramach realnego uderzenia atakujący chciał rzucić do walki 500 tys. żołnierzy. Jeśli ktoś odnosi to do rajdowych działań ukraińskich na kierunku biełgorodzkim, to zwyczajnie się myli - mówi płk Lewandowski.

Lewandowski tłumaczy, że 50 tys. żołnierzy to naprawdę poważne siły. Nie zostały one jednak - jak podkreśla - rzucone do zdobywania Charkowa. Aby próbować zdobywać miasto tej wielkości, potrzebne byłyby siły trzy albo nawet czterokrotnie większe.

To, co się dzieje, ma dwa główne cele: ukształtowanie linii frontu przez Rosjan na potrzeby przyszłej ofensywy - teraz nie mają do tego, jak ocenia, niezbędnych sił - oraz wiązanie wojsk ukraińskich na tym kierunku. Celem dodatkowym jest rozpoznanie ukraińskich zdolności obronnych na tym obszarze.

Przede wszystkim jest to przygotowanie obszaru. Rosjanie rozpoczęli je od silnego uderzenia artyleryjsko-rakietowego. Sądzę, że realną ofensywę na kierunku charkowskim rozpoczną w przyszłym roku - podsumowuje.

Ukraińcy muszą zatem bacznie obserwować rozwój działań oraz żonglować szczupłymi siłami i zasobami. Jeśli tego nie zrobią, mogą odkryć któryś z kierunków przed atakującymi Rosjanami. A ci prawdopodobnie wykorzystają to bezpardonowo. Wtedy, sytuacja z trudnej stanie się fatalna.

Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 16.02.2026 – losowania Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 16.02.2026 – losowania Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Polka w kadrze Australii na igrzyskach. "Może nie mam polskiego orła na piersi"
Polka w kadrze Australii na igrzyskach. "Może nie mam polskiego orła na piersi"
Warszawa. Wandale zniszczyli pociąg metra. Wszystko się nagrało
Warszawa. Wandale zniszczyli pociąg metra. Wszystko się nagrało
Zaginęła Patrycja. Ruszyły poszukiwania 12-latki
Zaginęła Patrycja. Ruszyły poszukiwania 12-latki
Nie żyje najstarszy strażak OSP. Miał 101 lat
Nie żyje najstarszy strażak OSP. Miał 101 lat
Pomagała w przeprowadzce. Nagle zajrzała do kieszeni
Pomagała w przeprowadzce. Nagle zajrzała do kieszeni
Zniknęły napiwki w lokalu. Tajemnica rozwiązana
Zniknęły napiwki w lokalu. Tajemnica rozwiązana
Bójka 14-latek przed galerią handlową. Tak zareagowali świadkowie
Bójka 14-latek przed galerią handlową. Tak zareagowali świadkowie
Jest akt oskarżenia. Miał planować zamach na koncercie Taylor Swift
Jest akt oskarżenia. Miał planować zamach na koncercie Taylor Swift
Koszmarna śmierć Polaka. Zginął na budowie
Koszmarna śmierć Polaka. Zginął na budowie
Nie wahali się ani chwili. Uratowali kota z opresji. Gdzie on wsadził głowę?
Nie wahali się ani chwili. Uratowali kota z opresji. Gdzie on wsadził głowę?
Rosja mobilizuje armię. Czeka specjalne zadanie
Rosja mobilizuje armię. Czeka specjalne zadanie