Problem powtarza się co roku. Gdy kwitną krokusy, w ich pobliżu pojawia się masa chętnych, by uchwycić je na zdjęciach. Niestety, nie każdy potrafi uszanować przyrodę. Ludzie wchodzą na trawniki i depczą delikatne kwiaty, chcąc zrobić pamiątkowe zdjęcie.
"Deptanie krokusów w Krakowie. Mogło być ładnie" - czytamy pod nagraniem opublikowanym przez "Klub Podróżników Śródziemie". Na nagraniu widzimy, że zarówno młodzi, jak i starsi chodzą po kwiatach, by jak najbliżej uchwycić je aparatem.
WIDEOPierwsze już są. Zaraz zacznie się szaleństwo
"Niestety nie ma szansy na ładną zieleń i dywany kwiatów" - czytamy w komentarzach pod filmem.
Deptanie krokusów każdego roku powtarza się zarówno w dolinach tatrzańskich, jak i w miejskich parkach. Przewodnik Tatrzańskiego Parku Narodowego Tomasz Zając przypomina, że wszystkie rośliny objęte są ścisłą ochroną w Tatrzańskim Parku Narodowym. Krokusy podlegają jej również na polanach.
- To jest forma niszczenia. Co roku apelujemy, uświadamiamy, że nie należy schodzić z oznaczonych tras turystycznych. W okresie wiosennym te fioletowe dywany będą widoczne - mówił jakiś czas temu o2.pl Tomasz Zając.
Przypominamy, że za wchodzenie na trawniki porośnięte krokusami grożą poważne kary. Niszczenie krokusów jest wykroczeniem zgodnie z art.144 par. 1 (niszczenie roślinności w miejscach publicznych), za co grozi mandat w wysokości 500 zł. Oczywiście wszystko zależy od skali potencjalnych zniszczeń. Kary mogą wystawiać leśniczy, podleśniczy i Straż Parku.