Co stanie się po operacji USA w Wenezueli? Eksperci mówią jednym głosem
Eksperci i publicyści z przeciwnych obozów są zgodni co do jednego – skutkiem operacji USA w Wenezueli będzie w najbliższym czasie wzrost znaczenia paliw kopalnych jako głównego źródła energii.
Działania Stanów Zjednoczonych mające na celu przejęcie kontroli nad wenezuelskimi złożami ropy naftowej przyciągają uwagę mediów i ekspertów z całego świata. Według opinii komentatorów, skutkiem operacji USA w Wenezueli będzie wzrost znaczenia paliw kopalnych jako głównego źródła energii.
Serwisy takie jak "American Prospect" i UnHerd wskazują na początek nowego wyścigu po konwencjonalne źródła energii.
Nie zapakujesz kanapek już w nic innego. To prawdziwy game-changer
Znaczenie kontroli nad zasobami
Zdaniem Joela Kotkina, konserwatywnego publicysty i wykładowcy Chapman University, "dobrze prosperujące gospodarki albo dysponują paliwami kopalnymi, albo potrzebują do nich łatwego dostępu". Stąd – jak podkreślił na łamach UnHerd – wpływy monarchii położonych nad Zatoką Perską są znacznie większe niż znacznie ludniejszych państw arabskich, jak Egipt, które nie mają takich zasobów ropy i gazu.
Kotkin zauważył również, że Rosja zdołała sfinansować swoje działania na Ukrainie i przetrwać przy tym zachodnie sankcje dzięki bogatym złożom węglowodorów. Z kolei takie kraje jak Indie i Chiny aktywnie dążą do zapewnienia sobie ciągłego dostępu do tych surowców.
Spadkobierca barbarzyńców?
Z perspektywy Harolda Meyersona - publicysty o lewicowych poglądach, działania USA w Wenezueli nie koncentrują się na zmianach politycznych, lecz na otwarciu drzwi dla amerykańskich koncernów naftowych. Publicysta przypomina, że żaden z więźniów politycznych Maduro nie został uwolniony po działaniach USA.
Prezydent Trump, jako przywódca USA, ogłosił niedawno, że w ramach porozumienia z "tymczasowymi władzami Wenezueli", Stany Zjednoczone otrzymają 30-50 mln baryłek wenezuelskiej ropy i sprzedadzą ją po cenie rynkowej.
Trump zapowiedział także, że USA planują przez lata zarządzać wydobyciem ropy w Wenezueli.
Wg Joela Kotkina, przywództwo Trumpa oznacza zwrot Ameryki "w innym, lepszym kierunku". Meyerson stwierdził natomiast, że nie jest jeszcze w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy Trump "jest spadkobiercą Rzymian, którzy dwa tysiące lat temu brutalnie zdominowali świat zachodni, czy barbarzyńców, którzy zniszczyli Rzym".
Źródło: PAP