Czterolatek zmarł ciągnięty przez tramwaj. Będzie finał głośnego procesu

Zakończył się proces Roberta S., motorniczego oskarżonego o spowodowanie wypadku tramwajowego w Warszawie, w którym zginął czteroletni chłopiec. Prokuratura wnosi o skazanie na 6 lat więzienia. Ostateczny werdykt ma zapaść jeszcze w lutym - podaje TVN Warszawa.

.Czterolatek zmarł ciągnięty przez tramwaj. Wkrótce finał głośnego procesu
Źródło zdjęć: © PAP
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Motorniczy Robert S. został uznany za winnego i skazany na sześć lat więzienia.
  • Oskarżyciel posiłkowy podkreślał brak uwagi i zaniedbanie przez oskarżonego.
  • Proces zakończył się po prawie dwóch latach od tragicznego wypadku

Do tragicznego zdarzenia doszło 12 sierpnia 2022 roku po południu na przystanku tramwajowym przy ul. Jagiellońskiej na warszawskiej Pradze. Kobieta ze swoim czteroletnim wnuczkiem chciała wysiąść z pojazdu. Niestety, chłopiec nie zdążył zejść z ostatniego stopnia schodków.

Chłopiec miał przytrzaśniętą nóżkę, nie mógł się wydostać. Pojazd przeciągnął go po kamiennym torowisku. Chłopiec zmarł na miejscu. Proces, który dobiegł końca po prawie dwóch latach, dotyczył oskarżenia motorniczego Roberta S. o naruszenie zasad bezpieczeństwa.

Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną i wywołała szeroką dyskusję na temat bezpieczeństwa w komunikacji miejskiej, zwłaszcza w kontekście dzieci i osób o niskim wzroście. Prokurator Łukasz Zubrzycki zaznaczał, że wszyscy uczestnicy ruchu drogowego powinni zachowywać szczególną ostrożność.

Spójrzcie na światło. Tak zachowała się piesza. Fatalny finał

Wszyscy uczestnicy ruchu drogowego mają pewne obowiązki, fundamentalny jest obowiązek zachowania ostrożności. On jest w przypadku niektórych manewrów dość szczegółowo opisany w prawie o ruchu drogowym, na czym owa ostrożność polega. W tym przypadku konkretnym są to przepisy szczególne, obowiązujące motorniczych - mówił, domagając się 6 lat pozbawienia wolności dla S. oraz zakazu prowadzenia pojazdów na 4 lata.

Głos zabrał również oskarżyciel posiłkowy, mecenas Tadeusz Wolfowicz, wskazując, że winę za wypadek ponosi wyłącznie motorniczy, wykluczając jakikolwiek wpływ babci dziecka na zdarzenie.

Próby obarczenia odpowiedzialnością karną, winą opiekunki za śmierć jej wnuka, budzą zdecydowaną opozycję oskarżyciela posiłkowego. Te działania chciałbym określić jako nieudolne i zmierzające do uniknięcia odpowiedzialności karnej przez oskarżonego - przyznał, cytowany przez TVN Warszawa.

Śledztwo wykazało, że motorniczy mógł zobaczyć wysiadające dziecko, ponieważ miał dobrą widoczność. S. był doświadczonym pracownikiem i dobrze znał obsługiwane tramwaje.

Niedostrzeżenie tej dramatycznej sytuacji tkwi wyłącznie w braku należytej obserwacji - podkreślał Wolfowicz. Wskazał również na zaniedbania w obserwowaniu drzwi oraz wykorzystywanie telefonu podczas pracy.

Czterolatek zmarł ciągnięty przez tramwaj. Tak bronił się motorniczy

Obrońca Roberta S. podkreślał, że biegli nie mieli pewności co do przebiegu zdarzenia. Zwracał uwagę na stan techniczny wagonów i ich potencjalne zagrożenia. Jego zdaniem kobieta z tramwaju wysiadała w ostatniej chwili, gdy pojawił się już sygnał ostrzegawczy zamykania drzwi.

Najbardziej tragiczna jest perspektywa dziecka. Dziecko stoi przed wysokimi stopniami i na końcu jeszcze trzeba dać duży krok. Dziecko mogło się przestraszyć, nie wiedziało, co zrobić, czy iść za babcią, czy nie. Ta perspektywa dziecka jest tragiczna - mówił adwokat.

Robert Ofiara, obrońca motorniczego, wskazał, że wypadek był traumatyczny również dla oskarżonego, sugerując możliwość roszczeń pokrzywdzonych wobec Tramwajów Warszawskich.

Ten wypadek zmienił jego życie, zmienił osobowość. Pan Robert S. nigdy nie podniesie się już z tego wypadku - argumentował. - Jak pan Robert S. trafi do więzienia w takim stanie, w jakim jest, to jest duże prawdopodobieństwo, że stanie się tragedia. Robert S. poniósł już karę -dodał.

Podczas wcześniejszej rozprawy Robert S. nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Przeprosił jednak rodzinę zmarłego chłopca. - Jest mi bardzo przykro, że doszło do tego wypadku. Bardzo przepraszam - mówił, czytając z kartki.

Proces przyciągnął uwagę ze względu na emocjonalne wypowiedzi obu stron. Wyrok ma być ogłoszony w lutym 2026 r.

Wybrane dla Ciebie
Duża zmiana w pogodzie. Zrobi się cieplej, ale i niebezpiecznie
Duża zmiana w pogodzie. Zrobi się cieplej, ale i niebezpiecznie
Szukają rąk do pracy. Oto wynagrodzenie
Szukają rąk do pracy. Oto wynagrodzenie
Szokujące zaniedbania policji? Prawnik alarmuje ws. 18-letniej Anastazji
Szokujące zaniedbania policji? Prawnik alarmuje ws. 18-letniej Anastazji
Zbrojeniowy problem Europy. Iskrzy między stolicami
Zbrojeniowy problem Europy. Iskrzy między stolicami
Powrót zakazanej broni. Finlandia rozpoczęła szkolenia
Powrót zakazanej broni. Finlandia rozpoczęła szkolenia
Tylu rosyjskich żołnierzy chcą zabić Ukraińcy. Ujawniono strategię
Tylu rosyjskich żołnierzy chcą zabić Ukraińcy. Ujawniono strategię
18 ofiar dziennie. Szokujące dane z Brazylii
18 ofiar dziennie. Szokujące dane z Brazylii
Alarm w Wielkopolsce. Niemowlę zostawione w oknie życia
Alarm w Wielkopolsce. Niemowlę zostawione w oknie życia
Elon Musk ostro o Pedro Sanchezie. "Tyran i zdrajca narodu"
Elon Musk ostro o Pedro Sanchezie. "Tyran i zdrajca narodu"
Wyniki Lotto 03.02.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Euro Jackpot, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 03.02.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Euro Jackpot, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Ksiądz przeliczył koperty z kolędy. "Średnia ofiara wyniosła 60 zł"
Ksiądz przeliczył koperty z kolędy. "Średnia ofiara wyniosła 60 zł"
Córka Kopiczyńskiego o sytuacji z grobem ojca. "Nie miałam prawa nic tam zrobić"
Córka Kopiczyńskiego o sytuacji z grobem ojca. "Nie miałam prawa nic tam zrobić"