Deklarował pomoc Putinowi. Nazwał Orbana "rosyjskim agentem"
Płk Andrzej Derlatka, były szef Agencji Wywiadu, w rozmowie z Onetem, nazywa premiera Orban i ministra Szijjártó agentami rosyjskimi. To jego reakcja na doniesienia mediów. Ujawniono zażyłe relacje z Putinem i Ławrowem.
Dziennikarze frontstory.pl, VSquare, Delfi Estonia, The Insider oraz ICJK twierdzą, że dysponują dowodami, że węgierski minister spraw zagranicznych działał na rzecz Kremla.
Péter Szijjártó miał dostarczać Rosji strategicznych informacji dotyczących kluczowych operacji Unii Europejskiej. Węgierski minister starał się też o usunięcie z list sankcyjnych oligarchów z Rosji.
Premier Orban i minister Szijjártó byli agentami rosyjskimi. W tej chwili, ze względu na wybory i ze względu na relacje z Węgrami, nikt nie używa takich określeń. Ale to jest rosyjska agentura - mówi Onetowi płk Andrzej Derlatka, były szef Agencji Wywiadu.
W rozmowie z serwisem wspomina pracę w kwaterze głównej NATO. Płk Derlatka twierdzi, że pracownikom odbierano telefony komórkowe, sale były dodatkowo zabezpieczane przed podsłuchami. Jak mówi, teraz "wszystkie wysiłki organizacyjne były po nic, dlatego że w środku jest agent".
Ponadto agencja Bloomberg dotarła do transkrypcji rozmowy telefonicznej Orbana i Putina z października. Premier Węgier zadeklarował rosyjskiemu prezydentowi pełną gotowość do pomocy.
Nie trzeba nikogo werbować, skoro się ma agentów w najwyższych organach władzy w Unii Europejskiej i w NATO. Ja jestem tym wszystkim zdruzgotany — kończy płk Derlatka rozmowę z Onetem.