Dominik wpadł pod pociąg, gdy pomagał. 17-latek opuścił szpital
17-letni Dominik, który w lutym br. na stacji Wola Bierwiecka został wciągnięty pod ruszający pociąg, właśnie zakończył leczenie szpitalne i wrócił do domu. Jak informuje TVN24 w materiale magazynu "Polska i Świat", nastolatka czekają kolejne miesiące intensywnej walki o sprawność, w tym rehabilitacja i przygotowanie do protezowania.
Dominik został przewieziony do szpitala 14 lutego, tuż po wypadku, jaki zdarzył się na trasie Warszawa-Radom. Na skutek tragedii uczeń liceum stracił obie nogi oraz palce u ręki. Teraz - po zakończeniu hospitalizacji - bliscy nastolatka skupiają się na dalszym etapie leczenia, który ma przywrócić chłopakowi możliwie największą samodzielność w dalszym życiu.
Dominik wpadł pod pociąg, gdy pomagał. 17-latek wyszedł ze szpitala
Przypomnijmy. Dominik pomagał obcej kobiecie wysiąść ze składu z wózkiem dziecięcym. W krótkim czasie drzwi pociągu miały się zatrzasnąć, a 17-latek został wciągnięty pod startujący pojazd. Okoliczności, które doprowadziły do dramatu, nadal nie są jednoznacznie wyjaśnione.
Ojciec nastolatka, Dariusz Hołuj, podkreśla teraz w rozmowie dla TVN24, że przed rodziną bardzo trudny czas i długa droga. - Najważniejsze, że Dominik przeżył i został z nami, i może cieszyć się życiem - mówi Dariusz Hołuj.
Dominik jest świadomy, że dostał od losu drugą szansę i musimy to wszyscy razem wykorzystać - dodaje.
Długa rehabilitacja i przygotowanie do protezowania
Rodzina planuje, że Dominik najpierw spędzi w domu ok. tydzień na odpoczynku. Następnie rozpocznie rehabilitację w specjalistycznej klinice, dokąd uda się razem z mamą.
Daniel Kocur z Fundacji Podaruj Dobro, która uruchomiła internetową zbiórkę na rzecz nastolatka, tłumaczy dla "Polska i Świat, że po tak ciężkich urazach pacjent musi uczyć się funkcjonowania od nowa. Wskazywał m.in. na pracę nad mięśniami oraz proces stabilizacji i modelowania kikuta, tak aby w kolejnym kroku możliwe było dopasowanie protezy.
Zbiórka na protezy: 1,4 mln zł w dobę
Historia Dominika poruszyła wiele osób. Jak podaje materiał TVN24, na nowoczesne protezy w pierwszych 24 godzinach zebrano 1,4 mln zł, a wpłat dokonało ponad 20 tys. osób. Przedstawiciel fundacji zwraca uwagę, że tak szerokie wsparcie stało się dla 17-latka ważnym źródłem motywacji.
Dariusz Hołuj przyznaje w "Polska i Świat", że nie spodziewał się tak szybkiego powodzenia zbiórki i zakładał, że jeśli zakończy się sukcesem, może to potrwać miesiące.
Śledztwo w sprawie wypadku. Prokuratura czeka na raport
Wciąż nie ustalono, dlaczego doszło do wypadku na stacji Wola Bierwiecka. W relacji TVN24 pojawił się wątek skarg pasażerów, według których zimą pociągi mają stać na stacjach zbyt krótko.
Sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Radomiu. Według ustaleń przekazanych w materiale, świadkowie zostali już przesłuchani, a śledczy czekają na raport komisji badania wypadków kolejowych, który może trafić do nich już w przyszłym tygodniu. Kontrolę zakończył też Urząd Transportu Kolejowego, jednak - jak podano w "Polska i Świat" - protokół nadal jest opracowywany.