Najważniejsze informacje
- Donald Trump pojawił się na finale mistrzostw świata i został przyjęty na stadionie mieszanie, z wyraźnymi gwizdami z trybun.
- Według doniesień mediów jego obecność oznaczała wyjątkowo rozbudowaną operację bezpieczeństwa i opóźnienia przy wejściach.
- Po meczu prezydent USA miał wręczyć trofeum razem z szefem FIFA Giannim Infantinem.
Na MetLife Stadium doszło do sytuacji, która szybko zwróciła uwagę kibiców i mediów. Jak relacjonuje serwis "Mirror", tuż po zakończeniu hymnu, na chwilę przed rozpoczęciem finału, na stadionowych telebimach pokazano Donalda Trumpa. Chwilę później z części trybun rozległy się gwizdy i okrzyki skierowane pod adresem prezydenta USA.
Obecność prezydenta USA wiązała się z wyjątkowymi środkami bezpieczeństwa. Jak podaje "Mirror", federalne służby, lokalna policja i prywatne firmy miały przygotowywać plan zabezpieczenia finału przez około dwa lata, zakładając możliwość udziału Donalda Trumpa w tym wydarzeniu. Mimo to, po jego decyzji o przyjeździe na mecz, część kibiców i przedstawicieli mediów musiała długo czekać na wejście na MetLife Stadium z powodu problemów technicznych i zaostrzonych procedur bezpieczeństwa.
WIDEOKontrowersyjne wystąpienie Trumpa. Eksperci mówią o podważaniu zaufania
Operacja bezpieczeństwa wokół finału
Donald Trump przyleciał na stadion śmigłowcem Marine One, który przed rozpoczęciem meczu przeleciał nad MetLife Stadium. Jak podaje "Mirror", do zabezpieczenia stadionu i otaczającej go przestrzeni powietrznej skierowano m.in. myśliwce F-16, wojskowych strzelców wyborowych oraz tysiące agentów FBI. Finał został zakwalifikowany jako wydarzenie specjalne pierwszego stopnia – najwyższej kategorii bezpieczeństwa w USA, stosowanej m.in. podczas zaprzysiężenia prezydenta czy orędzia o stanie państwa.
Dodatkowo od piątku do dnia finału nad rejonem Nowego Jorku i New Jersey obowiązywała strefa zakazu lotów. Na dachach MetLife Stadium rozmieszczono wojskowych strzelców wyborowych, a wokół obiektu utworzono szczelnie zabezpieczoną strefę. Jak podaje "Mirror", tak rozbudowane środki bezpieczeństwa miały powodować kolejne utrudnienia dla kibiców. Serwis zwraca również uwagę, że na mieszaną reakcję części trybun wobec Trumpa mogły wpłynąć jego bliskie relacje z FIFA oraz decyzja o cofnięciu zawieszenia Folarina Baloguna po czerwonej kartce.
Przed finałem skali zabezpieczeń broniła również rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. - Jego obecność była zwieńczeniem tego, co okazało się najchętniej oglądanymi, najlepiej zabezpieczonymi i najbardziej udanymi mistrzostwami świata w historii Stanów Zjednoczonych - powiedziała.
Trump, FIFA i ceremonia po meczu
Po końcowym gwizdku Donald Trump wręczył puchar kapitanowi zwycięskiej drużyny wspólnie z prezydentem FIFA Giannim Infantinem. Jak przypomina "Mirror", nie byłby to jego pierwszy udział w ceremonii po piłkarskim finale. Serwis wskazuje, że latem ubiegłego roku Trump uczestniczył w uroczystości wręczenia trofeum po zwycięstwie Chelsea nad Paris Saint-Germain w finale Klubowych Mistrzostw Świata.
Jak przypomina "Mirror", Donald Trump i prezydent FIFA Gianni Infantino od pewnego czasu utrzymują bliskie relacje. Według serwisu ich współpraca znalazła wyraz m.in. podczas grudniowego losowania mistrzostw świata, kiedy po raz pierwszy wręczono Nagrodę Pokoju FIFA.