Dramatyczny wypadek w Toruniu. Nowe fakty. Jest głos prokuratury
12-latek, który uległ dramatycznemu wypadkowi w Toruniu, został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej. - Na chwilę obecną jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo - mówi o2.pl prok. Joanna Becińska. Śledztwo w sprawie trwa. Z rozmów ze świadkami wynika, że do wypadku doszło na skutek tzw. challengu, czyli internetowego wyzwania. Śledczy podchodzą do tych pogłosek ostrożnie.
W poniedziałek (2 marca) doszło w Toruniu do dramatycznego wypadku. Na placu zabaw przy ul. Malinowskiego bawił się 12-letni chłopiec wraz z kolegami. W pewnym momencie nastolatkowie zaczęli wchodzić na huśtawkę przeznaczoną dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich.
Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn, 12-latek zawinął sobie linkę zabezpieczającą urządzenie w poblizu głowy i spadł z huśtawki. Stracił przytomność. Tylko dzięki natychmiastowej interwencji służb medycznych (świadkowie mówią o2.pl, że karetka dojechała w 3 minuty od zgłoszenia), chłopca udało się uratować.
Początkowo stan dziecka określano jako krytyczny. Z informacji o2.pl wynika, że w ostatnich dniach stan zdrowia chłopca znacząco się jednak poprawił.
W dniu 8 marca chłopiec został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej, na chwilę obecną jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Prokurator zwrócił się do szpitala o zabezpieczenie dokumentacji medycznej - mówi o2.pl prok. Joanna Becińska z Prokuratury Rejonowej Toruń-Wschód.
Osoby, które były na miejscu zdarzenia i znają nastolatków, którzy bawili się na miejscu zdarzenia ujawniają w rozmowie z o2.pl, że wypadek mógł być efektem internetowego wyzwania.
To był tzw. challange, znany jako blackout. Chodzi o podduszanie się do momentu utraty przytomności - tłumaczy nam jeden ze świadków zdarzenia.
Z nieoficjalnych rozmów ze śledczymi dowiadujemy się, że ten wątek jest badany. - Chyba rok temu mieliśmy w szkole chłopca pogadankę o blackout challange. Wiem, że do takich akcji dochodziło - mówi nam jeden z funkcjonariuszy.
Oficjalnie służby podchodzą z dystansem do tych doniesień. Na policji słyszymy, że funkcjonariusze "nie mogą potwierdzić, ani zaprzeczyć, że challenge był przyczyną zdarzenia". Prokuratura zaznacza, że nie wskazuje na to zgromadzony dotychczas materiał dowodowy, ale sytuacja może się zmienić wraz z kolejnymi przesłuchaniami.
Policja pod nadzorem prokuratora w dalszym ciągu wykonuje czynności zmierzające do ustalenia wszystkich okoliczności i przyczyn zdarzenia, do jakiego doszło na placu zabaw. Zachodzi konieczność m.in. przesłuchania świadków. Materiał dowodowy zgromadzony w sprawie nie wskazuje na to, by wypadek mógł być skutkiem internetowego wyzwania - mówi nam prok. Becińska.
Prokuratura ujawniła o2.pl, że plac zabaw, którego dotyczy zdarzenie miał ważny przegląd techniczny. Ostatnie badanie miało miejsce 23 października 2025 roku. Śledczy nie są jednak w stanie na razie wyjaśnić, jak doszło do tego, że linka, do której nastolatkowie nie powinni mieć dostępu, stanowiła zagrożenie dla życia 12-latka.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl