Działkowcy zasypywani pozwami i wezwaniami. Spór w Krakowie trwa
Od pokoleń sadzą tu warzywa, stawiają altanki i spędzają letnie wieczory, dziś jednak zamiast rachunków za wodę odbierają pozwy na dziesiątki tysięcy złotych. Działkowcy z krakowskiej "Drożdżowni" znaleźli się w samym środku wieloletniego sporu o cenny teren w centrum miasta.
Najważniejsze informacje
- Spółka Polmos pozywa użytkowników ROD Drożdżownia i żąda ok. 22 tys. zł od każdej działki za "bezumowne korzystanie".
- Kraków utrzymał w planie "Stary Bieżanów" przeznaczenie terenu pod ogrody; spółka walczy o odszkodowanie i dopuszcza zamianę gruntu z gminą.
- Strony prowadzą mediacje, ale równolegle toczą się postępowania sądowe; działkowcy mówią o braku gwarancji stabilności.
W Krakowie narasta konflikt dotyczący Rodzinnych Ogrodów Działkowych Drożdżownia, położonych w atrakcyjnej części miasta. Działkowcy, którzy korzystają z tych terenów od kilkudziesięciu lat, od kilku miesięcy otrzymują pozwy oraz wezwania do zapłaty od prywatnej spółki będącej użytkownikiem wieczystym gruntu. Jak informuje serwis interwencja.polsatnews.pl, firma domaga się zarówno opuszczenia działek, jak i odszkodowań za rzekome "bezumowne korzystanie", sięgających kilkudziesięciu tysięcy złotych na osobę.
Jak relacjonują przedstawiciele ogrodów, roszczenia są bardzo dotkliwe finansowo. - Żądają za bezumowne korzystanie z działek po 22 tys. zł od każdej działki. Za to, że po prostu użytkowaliśmy te działki - wskazuje wiceprezes ROD Drożdżownia, Małgorzata Kącka. Dla wielu działkowców oznacza to kwoty nie do udźwignięcia.
Poranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 06.05
Spór ma długą historię i dotyczy statusu prawnego terenu. Jak tłumaczy sekretarz ogrodów, Izabela Hutorowicz, kluczowe znaczenie miała decyzja z 2014 roku. - Wojewoda małopolski potwierdził prawo do użytkowania wieczystego dla spółki Polmos - wskazuje Hutorowicz, cytowana przez interwencja.polsatnews.pl. Od tego momentu własność prywatnej spółki stała się podstawą kolejnych roszczeń wobec działkowców.
Rozwiązania brak
Przedstawiciele Polskiego Związku Działkowców podkreślają, że sytuacja ogrodów od lat pozostaje nieuregulowana. Marcin Kłos z Okręgu Małopolskiego PZD mówi wprost: "Nikt nie zastosował się do zapisów ustawy i nie zdecydował o ewentualnej likwidacji czy przeniesieniu ogrodu. Jesteśmy w zawieszeniu".
Sami działkowcy wskazują, że byli gotowi rozważać różne formy kompromisu, ale nie takie, które – ich zdaniem – prowadzą do niepewności. Małgorzata Kącka mówi o jednej z propozycji, którą otrzymali. - Spotkałam się też z możliwością opłaty comiesięcznej 300 zł, żeby na tej działce zostać, czyli w skali roku mamy 3600 zł. Do tego nie mamy gwarancji, że ta kwota nie zostanie podniesiona - powiedziała Kącka, cytowana przez interwencja.polsatnews.pl.
Jak podkreśla serwis interwencja.polsatnews.pl, spór komplikuje fakt, że teren – choć formalnie należy do Skarbu Państwa – został oddany w użytkowanie wieczyste prywatnej spółce aż do 2089 roku. Władze miasta podkreślają jednocześnie, że chcą utrzymania zielonego charakteru tego obszaru. Jak zaznacza przedstawicielka urzędu, Justyna Habrajska, rozważane są różne scenariusze, w tym zamiana gruntów: "Gdyby dojść do porozumienia i zamienić się nieruchomościami, procedura byłaby znacznie prostsza i szybsza".