"Epokowy zwrot w Europie". Niemcy o udziale w odstraszaniu atomowym
Francuskie propozycje udziału Europy w odstraszaniu nuklearnym wywołały żywą debatę w Niemczech. Media podkreślają, że Berlin ma odegrać kluczową rolę.
Najważniejsze informacje
- Niemiecka prasa opisuje inicjatywę Emmanuela Macrona jako zwrot, z kluczową rolą Niemiec.
- Berlin ma dołączyć do manewrów nuklearnych armii francuskiej jeszcze w tym roku.
- Część tytułów studzi entuzjazm, wskazując, że to nie zastąpi parasola USA.
Jak podaje PAP, niemieckie media oceniają plan prezydenta Emmanuela Macrona, by włączyć europejskich partnerów do francuskiego odstraszania nuklearnego. W centrum uwagi znalazły się Niemcy, które mają pełnić rolę kluczowego partnera. To przesunięcie akcentów ma związek z dyskusją o wiarygodności amerykańskich gwarancji i poszukiwaniem europejskiej alternatywy.
Tygodnik "Die Zeit" określił tę zmianę jako "epokowy zwrot w Europie" i podkreślił, że Francja rozmawia z ośmioma państwami, stawiając na Berlin. Według dziennika odpowiedź Niemiec tym razem jest pozytywna. Równolegle opublikowano niemiecko-francuskie oświadczenie o współpracy oraz zapowiedziano powołanie grupy sterującej do prac nad doktryną nuklearną. Jeszcze w tym roku Bundeswehra ma uczestniczyć w atomowych manewrach armii francuskiej.
Broń jądrowa na orbicie? Rosja została "obnażona", szuka sposobu
"Sueddeutsche Zeitung" wskazuje, że Francja otwiera swoje siły atomowe na udział partnerów w manewrach, ale decyzje o użyciu broni pozostają wyłącznie w gestii Pałacu Elizejskiego. "Guzik obsługuje wyłącznie prezydent Republiki (francuskiej)" - czytamy w "SZ". Ten warunek wyznacza granice współpracy, jednocześnie umożliwiając stopniowe włączanie europejskich armii w procedury odstraszania i ćwiczenia.
Sceptycyzm: to nie zastąpi parasola USA
Bardziej powściągliwie wypowiada się "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Tytuł ocenia, że francuski pomysł "oznacza postęp, ale nie jest pełnowartościową rekompensatą parasola atomowego USA". Według "FAZ" ani udział Niemiec w manewrach, ani ewentualne rozmieszczenie strategicznych samolotów francuskich w Niemczech nie musiałoby zostać odczytane w Moskwie jako wystarczająco mocny sygnał. Gazeta stawia pytanie o gotowość francuskiego prezydenta do poniesienia skrajnego ryzyka dla obrony sojuszników.
Kto jeszcze w europejskiej układance
"Die Welt" przypomina, że obok Francji drugim europejskim mocarstwem atomowym pozostaje Wielka Brytania, a oba te kraje, wraz z Niemcami, mają być "partnerami kluczowymi". Zainteresowanie współpracą sygnalizowały też Polska, Holandia, Belgia, Dania i Grecja. Dziennik przytacza słowa premiera Donalda Tuska: "Zbroimy się z przyjaciółmi, aby wrogowie nie ośmielili się nas zaatakować". W materiale odnotowano również, że zdaniem gazety prezydent Karol Nawrocki opowiedział się niedawno za budową polskiej bomby atomowej.
Co dalej: polityka, doktryna i kalendarz
Komentatorzy przypominają, że wcześniejsze inicjatywy Macrona z 2020 r. trafiły na mur niemieckiej ostrożności. Teraz, jak podkreśla "Die Zeit", w Berlinie widać zmianę podejścia, co otwiera drogę do prac nad wspólną doktryną i praktyczną współpracą wojskową. Los projektu może jednak zależeć od krajowych kalendarzy politycznych, w tym wyborów we Francji na wiosnę przyszłego roku, o czym pisze "FAZ".
Źródło: PAP