Będzie "europeizacja" odstraszania nuklearnego? Francuskie media komentują
Francuski dziennik "Liberation" wzywa do szerszego włączenia sojuszników w odstraszanie nuklearne Francji. Autorzy proponują dialog, podział zobowiązań i nowe partnerstwa.
Najważniejsze informacje
- "Liberation" publikuje komentarz dwóch ekspertów o "europeizacji" francuskiego odstraszania jądrowego.
- Propozycje obejmują dialog o zagrożeniach, wspólne ćwiczenia i podział infrastruktury.
- W tle: wybory prezydenckie we Francji w 2027 r. i kwestia zaufania partnerów.
Francuski dziennik "Liberation" opublikował komentarz, w którym eksperci argumentują, że Francja powinna szerzej włączyć europejskich partnerów w politykę odstraszania nuklearnego. Już na początku autorzy podkreślają, że unijni sojusznicy mogą rozwijać potencjał konwencjonalny, ale unikalnym wkładem Paryża pozostaje odstraszanie jądrowe. Jak podaje PAP, tekst kładzie nacisk na praktyczne mechanizmy współpracy, a nie na zmianę statusu broni.
Główny postulat dotyczy instytucjonalizacji współpracy: regularnych dialogów o zagrożeniach, scenariuszach i granicach użycia sił. Eksperci chcą też inwestycji "europejską kompetencję nuklearną, tak aby kilka stolic mogło zrozumieć i poważnie dyskutować nad logiką odstraszania i eskalacji". Ważny warunek to słuchanie potrzeb partnerów, co ma budować wiarygodność przedsięwzięcia i polityczne poparcie w regionie.
Francuska broń jądrowa na terenie Polski? Oto co myślą o tym Polacy
Autorzy wyjaśniają, że materializacja "europeizacji" nie oznacza finansowania francuskiego arsenału. Proponują podział zobowiązań w zakresie infrastruktury, osłony i warunków operacyjnych, które składają się na wiarygodną postawę odstraszania. Wskazują trzy kluczowe ograniczenia: akceptację polityczną we Francji, zaufanie partnerów oraz rok 2027, gdy odbędą się wybory prezydenckie. W tle są notowania skrajnej prawicy, co nadaje sprawie dodatkowy kontekst.
Partnerstwa dwustronne i samoloty Rafale
W praktyce autorzy sugerują dwustronne porozumienia z krajami sąsiadującymi, obejmujące stacjonowanie samolotów Rafale przenoszących broń jądrową. Model zakładałby, że państwo-gospodarz bierze na siebie wszystko, co nie jest nuklearne, prowadzi wspólne ćwiczenia i zapewnia eskortę. Taki układ – jak argumentują – może być politycznie trwalszy, bo ewentualnym "nieliberalnym władzom" trudniej byłoby zerwać umowę z rządem sojuszniczego państwa niż z abstrakcyjną strukturą europejską.
Jeśli Francja chce się liczyć w obronności europejskiej, powinna wnieść to, czego nie mogą wnieść inni. (...) Wkład Francji to odstraszanie nuklearne - czytamy w komentarzu "Liberation".
Tu widać nacisk na specjalizację: Berlin i Warszawa mogą wzmacniać siły konwencjonalne, podczas gdy Paryż odpowiada za parasol jądrowy. Taki podział ma zwiększać przejrzystość ról i sprzyjać planowaniu wspólnej obrony.
Broń o słabej mocy i koordynacja z Wielką Brytanią
Eksperci wskazują także na potrzebę rozwijania broni o słabej mocy. Podkreślają, że nie chodzi o prowadzenie walki, lecz o posiadanie adekwatnej odpowiedzi na ograniczony atak zaprojektowany do wywołania szoku politycznego. Taki instrument miałby uzupełnić obecny arsenał, który jest "zbyt potężny" do symetrycznej reakcji w scenariuszach poniżej progu pełnoskalowej wojny.
W tle debat toczy się faktyczna współpraca Paryża i Londynu. Latem 2025 r. oba kraje uzgodniły, że ich odstraszanie, pozostając niezależne, może być koordynowane dwustronnie. Według danych SIPRI Francja ma 290 głowic nuklearnych, a jej siła opiera się na pociskach odpalanych z okrętów podwodnych oraz na lotnictwie z samolotami Rafale. Te parametry stanowią podstawę do budowy szerszego, bardziej europejskiego wymiaru ochrony, o który apelują autorzy z „Liberation”.
Źródło: PAP