Brytyjka zrobiła "tureckie zęby". Nie do wiary, ile na nie wydała
38-letnia Jackie Lynn z Norwich (Wielka Brytania) po serii zabiegów stomatologicznych w Turcji została bez własnych zębów i przez wiele miesięcy nie mogła normalnie jeść. Kobieta szacowała początkowo, że poprawa uśmiechu wyniesie ok. 3 tys. funtów, a ostatecznie rachunek urósł do 18 tys. funtów (ponad 88 tys. zł) i skończył się powikłaniami zdrowotnymi.
Jackie Lynn zdecydowała się na wyjazd do Turcji po tym, jak zaczęła mieć poważne problemy z uzębieniem. Z relacji opisanej przez LADbible wynika, że kłopoty nasiliły się po operacji usunięcia jajników. Zabieg wywołał menopauzę i spadek poziomu estrogenu, który jest ważny dla utrzymania zdrowia zębów.
Kobieta wybrała bonding kompozytowy, czyli nakładanie specjalnej żywicy kompozytowej na zęby, co miało być rozwiązaniem mało inwazyjnym. Koszt całości wyniósł 3 tys. funtów (ok. 14 tys. zł) i - jak wynika z opisu - Jackie była zadowolona z efektu. Sytuacja szybko się jednak zmieniła, gdy materiał zaczął pękać i odpadać.
Filip Chajzer o swoim uzębieniu. "Moje pierwsze zęby, to znaczy te jedynki, były wytłuczone"
Kolejny wyjazd do Turcji i niespodziewany zakres zabiegów
Po problemach z bondingiem Jackie ponownie poleciała do Turcji, tym razem do innej kliniki. Zapłaciła 6 tys. funtów za leczenie koronami. Zgodziła się również na leczenie kanałowe jako element planu, ale po zabiegu odkryła, że wykonano ich znacznie więcej, niż się spodziewała - łącznie 15.
Równie duże zaskoczenie dotyczyło samej odbudowy zębów. Zamiast pojedynczych koron, których oczekiwała, zastosowano mosty na koronach. Jackie opisuje, że po wybudzeniu czuła bardzo silny ból i ogromny dyskomfort związany z naciskiem konstrukcji na zęby filarowe. W efekcie - jak relacjonuje - wróciła do Turcji już po tygodniu.
Usunięcie wszystkich zębów i rachunek na 18 tys. funtów
Na tym etapie kolejny stomatolog ocenił, że zęby zostały zbyt mocno oszlifowane. Według relacji w LADbible zaproponował usunięcie zębów i zastąpienie ich implantami. To oznaczało dalsze koszty i finalnie doprowadziło do sytuacji, w której łączna kwota wydatków na leczenie sięgnęła 18 tys. funtów (ponad 88 tys. zł). Kobieta miała pożyczyć pieniądze od ojca.
Jackie podkreślała, że szczególnie trudne było dla niej pogodzenie się z perspektywą utraty uzębienia w wieku 38 lat. Z opisu wynika też, że leczenie nie miało charakteru wyłącznie estetycznego, bo zaczęło się od realnych problemów zdrowotnych.
Poważne powikłania i problemy z jedzeniem
Materiał LADbible wskazuje, że rozległe zabiegi wiązały się z komplikacjami, w tym z groźnym zakażeniem krwi, które miało związek z ropniem zębowym. Jackie relacjonowała, że opuchlizna objęła znaczną część twarzy, a okolice oka były tak spuchnięte i zasinione, że miała problem z widzeniem. Trafiła do szpitala i otrzymała leczenie dożylne.
Z jej opisu wynika, że infekcja rozwinęła się w dwóch ropniach w dolnej części uzębienia, a następnie rozprzestrzeniła się na twarz, zatoki i krew. Po wszystkim Jackie została z tymczasowym uzębieniem, oczekując na stałe rozwiązanie, które - według tekstu - ma zostać dopasowane jeszcze w tym roku.
Kobieta przyznaje też, że okres leczenia odbił się na jej życiu prywatnym i zawodowym: straciła pracę i - jak opowiada - wiele czasu, który mogłaby spędzić z córką. W czasie gojenia implantów mogła jeść tylko bardzo miękkie rzeczy, ponieważ nie wolno było wywierać nacisku na implanty.
38-latka mimo swoich doświadczeń nie obwinia bezpośrednio tureckich klinik. W jej ocenie na wybory pacjentów wpływa problem z dostępem do leczenia stomatologicznego w Wielkiej Brytanii i poszukiwanie tańszych opcji za granicą.
Do sprawy odniósł się również Eddie Crouch, przewodniczący British Dental Association. - Dentyści wiedzą, że wiele osób ma trudności z dostępem do opieki i może kusić się na tańsze leczenie za granicą - mówi, cytowany w materiale. Podkreśla też, że pacjenci powinni dokładnie sprawdzać ofertę i świadomie wyrażać zgodę na zakres leczenia, bo - jak zaznacza - rzeczywistość bywa bardziej złożona niż obraz przedstawiany w mediach społecznościowych.