Limit 2 tys. dzików w Łodzi. Miasto tłumaczy, o co chodzi w decyzji

Łódź ma w Polsce najwyższy wskazany w decyzji administracyjnej limit dzików przeznaczonych do uśmiercenia: 2 tys. sztuk w nieco ponad dwa lata. Jak opisuje "Dziennik Łódzki", ekolodzy pytają o źródło tej liczby, a magistrat podkreśla, że to maksymalny pułap, a nie plan masowego zabijania tych zwierząt.

Dziki coraz częściej podchodzą do bloków mieszkalnych, ulic czyDziki coraz częściej podchodzą do bloków mieszkalnych (Zdjęcie ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Decyzję zezwalającą na uśmiercanie dzików w Łodzi wydała w połowie maja 2025 r. prezydent miasta Hanna Zdanowska. Z dokumentu wynika, że w różnych formach można zabić do 2 tys. dzików w okresie nieco ponad dwóch lat, co w przeliczeniu daje ok. tysiąc rocznie. Dane z decyzji starostów i prezydentów miast na prawach powiatów za lata 2020-2025 zebrali: Ośrodek Działań Ekologicznych "Źródła" z Łodzi oraz Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

Skąd rekordowa liczba? Ekolodzy wskazują na problem z uzasadnieniem

Autorzy raportu, opisanego na stronie zakazpolowania.pl, zwracają uwagę, że trudno ustalić, w jaki sposób wyliczono łódzki limit. W materiale podkreślają, że nie ma jasnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego w dokumencie pojawia się liczba 2 tys. zwierząt.

W raporcie pojawia się hipoteza, że limit może wynikać z szacunków populacji dzików w samym mieście. Według łódzkich urzędników w granicach Łodzi ma żyć ok. 3 tys. dzików, ale autorzy opracowania zaznaczają, że takie dane nie są pewne i sugerowałyby wyraźnie większą liczbę zwierząt niż w sąsiednich, bardziej zalesionych powiatach.

Urząd Miasta Łodzi: to limit, który ma ułatwić reakcję

Magistrat przekonuje, że zapis o 2 tys. sztuk nie oznacza automatycznie, że miasto zamierza uśmiercić tyle zwierząt. "Wydana decyzja ma charakter ramowy i nie oznacza planu uśmiercania 2 tys. dzików. Taka liczba została określona jako maksymalny limit, który umożliwia służbom szybkie reagowanie w sytuacjach zagrożenia - bez konieczności każdorazowego przechodzenia czasochłonnej procedury administracyjnej" - przekazuje biuro prasowe Urzędu Miasta Łodzi, co cytuje "Dziennik Łódzki".

Urzędnicy wskazują też na rosnącą liczbę zgłoszeń od mieszkańców. Według miasta populacja dzików może sięgać ok. 3 tys. osobników i nadal rośnie, a od początku roku odnotowano ponad 700 zgłoszeń dotyczących obecności dzików w różnych miejscach.

Ile dzików faktycznie uśmiercono i ile to kosztowało

Z opisu w "Dzienniku Łódzkim" wynika, że uśmiercanie dzików w Łodzi jest realizowane, ale na znacznie mniejszą skalę niż wynikałoby to z maksymalnego limitu. W poprzednim roku miasto zamówiło w firmie Wildcare odłów z uśmiercaniem do 185 dzików. Ostatecznie zabito 82 sztuki, a koszt wyniósł 221,4 tys. zł.

W bieżącym roku zlecenie ma dotyczyć kolejnych maksymalnie 185 dzików, a koszt - jak podano - może sięgnąć niemal 0,5 mln zł.

Strategia bez uśmiercania? Zespół ds. Dzikich Zwierząt i bariery ASF

W tekście podkreślono, że część środowisk ekologicznych liczy na zmianę podejścia i ograniczenie uśmiercania dzików w Łodzi. Jesienią ubiegłego roku powołano Zespół ds. Dzikich Zwierząt, w którym pracuje kilkunastu specjalistów związanych m.in. z administracją, nauką, służbami i organizacjami ekologicznymi. Celem ma być opracowanie rozwiązań, które pozwolą ograniczać konflikty z dzikami bez zabijania.

Jednocześnie wskazano kluczową przeszkodę: dzików nie da się po prostu odłowić i wywieźć poza miasto, bo obowiązują przepisy sanitarne związane z ASF.

W "Dzienniku Łódzkim" przytoczono też wypowiedź łódzkiej radnej Magdaleny Gałkiewicz (KO), która wskazywała na przykład Barcelony, gdzie - jak relacjonowała - udało się ograniczyć konflikty z dzikimi zwierzętami o 70 proc.

Na razie, jak informuje "Dziennik Łódzki", miasto prowadzi przetarg na ekspertyzę dotyczącą problemów z dzikami i możliwości ich humanitarnego ograniczania. Zapowiedziano także więcej ostrzegawczych znaków drogowych w miejscach kolizji z dzikami oraz kampanię informacyjną dla mieszkańców, m.in. o zachowaniu przy spotkaniu z dzikiem i o zabezpieczaniu odpadków spożywczych.

Wybrane dla Ciebie
Od środy kontrole w polskich lasach. Rusza akcja "Majówka 26"
Od środy kontrole w polskich lasach. Rusza akcja "Majówka 26"
Izrael kupuje od Rosji kradzione zboże? Szef MSZ odpowiada
Izrael kupuje od Rosji kradzione zboże? Szef MSZ odpowiada
Brytyjka zrobiła "tureckie zęby". Nie do wiary, ile na nie wydała
Brytyjka zrobiła "tureckie zęby". Nie do wiary, ile na nie wydała
Białoruska dziennikarka o uwolnieniu Poczobuta. "Wymiana pokazuje cynizm Łukaszenki"
Białoruska dziennikarka o uwolnieniu Poczobuta. "Wymiana pokazuje cynizm Łukaszenki"
Wjechała w hulajnogę prowadzoną przez 6-latka. Miała ponad 3 promile
Wjechała w hulajnogę prowadzoną przez 6-latka. Miała ponad 3 promile
Masz taki dokument w domu? Wciąż możesz otrzymać premię gwarancyjną
Masz taki dokument w domu? Wciąż możesz otrzymać premię gwarancyjną
Zaginęła 31-letnia Wiktoria. Niepokojące wieści z regionu
Zaginęła 31-letnia Wiktoria. Niepokojące wieści z regionu
Łukasz Z. przyszedł na komisariat z dziećmi. Oznajmił, że zabił żonę
Łukasz Z. przyszedł na komisariat z dziećmi. Oznajmił, że zabił żonę
Jak umyć truskawki? Sama woda nie wystarczy
Jak umyć truskawki? Sama woda nie wystarczy
Stanęły w Poznaniu. "Nie dotykać". Ujęcia obiegają sieć
Stanęły w Poznaniu. "Nie dotykać". Ujęcia obiegają sieć
Kobieta i mężczyzna. Uchwyceni w drogerii. Skandal w Poznaniu
Kobieta i mężczyzna. Uchwyceni w drogerii. Skandal w Poznaniu
Odrzuciła go matka. Zoo uratowało wielbłąda
Odrzuciła go matka. Zoo uratowało wielbłąda