Fałszywe polskie akty urodzenia. Ukraińcy próbowali uniknąć poboru
Ukraińska prokuratura ujawniła aferę z fałszowaniem polskich aktów urodzenia w Kijowie. Oszuści pomagali poborowym uniknąć służby wojskowej dzięki podrobionym dokumentom. Fałszywe dokumenty kosztowały nawet 10 tys. dol. Zatrzymano też adwokata żądającego 25 tys. dol. za orzeczenie o niepełnosprawności.
Najważniejsze informacje
- W Kijowie rozbito grupę fałszującą polskie akty urodzenia.
- Fałszywe dokumenty kosztowały nawet 10 tys. dol.
- Zatrzymano też adwokata żądającego 25 tys. dol. za orzeczenie o niepełnosprawności.
Sfałszowane polskie akty urodzenia – nowy sposób na pobór
Według informacji przekazanych przez prokuraturę, na terenie Kijowa rozpracowano proceder sprzedawania sfałszowanych polskich aktów urodzenia. Sprawcami okazali się małżonkowie, którzy oferowali takie dokumenty mężczyznom objętym obowiązkiem służby wojskowej. Jak podaje wydarzenia.interia.pl, klientom proponowano papiery świadczące o rzekomych narodzinach bliźniąt w Polsce. Miało to ułatwić uzyskanie odroczenia mobilizacji.
Jak działał proceder i ile kosztowały dokumenty?
Cała operacja była szczegółowo zaplanowana – żona potencjalnego poborowego miała, według legendy, wyjechać za granicę z powodu wojny i urodzić dziecko właśnie w Polsce. Dzięki temu, mężczyzna mógł przedstawić się jako ojciec trojga dzieci, co według lokalnego prawa umożliwia staranie się o odroczenie służby wojskowej. Za pakiet fałszywych dokumentów, wraz z oficjalnym tłumaczeniem, oszuści żądali od 6 tys. do 10 tys. dol. od klienta.
Zatrzymania i nowe zarzuty wobec adwokata
Oprócz ukraińskiego małżeństwa, policja zatrzymała także adwokata podejrzanego o osobne nadużycia. Prawnik miał przekonywać osoby z poważnymi problemami zdrowotnymi, że oficjalne uzyskanie orzeczenia o niepełnosprawności jest "niemożliwe" bez łapówki. Według relacji prokuratury, żądał za taką usługę aż 25 tys. dol. Jednemu z klientów przekazał: "Uzyskanie dokumentów bez opłat nie wchodzi w grę, a jeśli pójdzie pan sam do lekarzy, otrzyma pan odmowę" – czytamy w komunikacie.
Kary i konsekwencje prawne dla oskarżonych
Jak wynika z ustaleń prokuratury, zarówno małżeństwu, jak i zatrzymanemu prawnikowi, przedstawiono już zarzuty. Za fałszowanie dokumentów i ułatwianie unikania poboru grozi do ośmiu lat więzienia wraz z konfiskatą majątku. Afera pokazuje skalę problemu, jaki wywołał masowy pobór do armii podczas wojny oraz desperackie próby ominięcia przepisów przez Ukraińców.
Fałszywe dokumenty i rynek usług dla poborowych w Ukrainie
Według wydarzenia.interia.pl, proceder sprzedaży sfałszowanych dokumentów i płatnego "załatwiania" formalności towarzyszy szeroko zakrojonym działaniom wojennym. Głośna sprawa z Kijowa jest kolejnym przykładem, jak ogromny popyt na unikanie mobilizacji tworzy także czarny rynek usług doradczych i prawnych w tej części Europy.