FlixBus zderzył się ze zwierzęciem. Szokująca reakcja kierowcy
Autobus FlixBusa, który jechał z Poznania, po zderzeniu z dużym zwierzęciem miał mocno uszkodzoną przednią szybę. Mimo to kierowca pojazdu - bez żadnych skrupułów - kontynuował przewidzianą trasę, co opisała oburzona pasażerka na swoim profilu na LinkedIn. Sprawę jako pierwszy nagłośnił portal brd24.pl.
Najważniejsze informacje
- Do kolizji doszło ok. godz. 23.20 w okolicach Zgierza, gdy autobus uderzył w duże zwierzę, prawdopodobnie łosia.
- Po uderzeniu przednia szyba była stłuczona, a w niej widoczna była duża dziura.
- Według relacji pasażerki kierowca, mimo pytań o procedury, pojechał dalej i dojechał m.in. na dworzec Łódź Fabryczna.
Pierwsza relacja o zdarzeniu pojawiła się w serwisie LinkedIn, a jej autorką jest pasażerka Agata Grysiak. Jak opisuje kobieta, wracała FlixBusem z Poznania, gdy późnym wieczorem, w okolicach Zgierza, autobus zderzył się z dużym zwierzęciem. Materiał opublikował następnie serwis brd24.pl
Zderzenie pod Zgierzem i uszkodzona szyba
Z relacji pasażerki wynika, że do zdarzenia doszło ok. godz. 23.20. Autobus nagle uderzył w zwierzę określone jako duże, a pani Agata wskazuje, że mógł to być łoś. Na skutek kolizji zniszczeniu uległa przednia szyba pojazdu, w której zrobiła się duża dziura.
W szybie była mozaika i dziura wielkości wlotu skrzynki pocztowej w bloku. Drugi kierowca otrzepywał się z odłamków szkła - informuje kobieta.
Mimo tego uszkodzenia, przejazd nie został zakończony w miejscu zdarzenia. Według opisu Grysiak, kierowca ruszył w dalszą trasę, nie zważając na niebezpieczeństwo, jakie mogło zagrażać podróżującym. Autobus dojechał do Zgierza, a następnie na dworzec Łódź Fabryczna.
FlixBus zderzył się ze zwierzęciem. Szokująca reakcja kierowcy
W swojej relacji pasażerka przytacza też rozmowę, do której doszło już po zderzeniu. Jak pisze, jeden z podróżnych zapytał kierowcę o dalsze kroki i procedury. "Procedura jest taka, że dopalę papierosa i jedziemy dalej" - cytuje odpowiedź kierowcy zszokowana Agata Grysiak.
Opis wskazuje, że pasażerka próbowała sama przekonać kierowcę, by przerwać jazdę uszkodzonym pojazdem.
Zdębiałam, przekonana, że czeka mnie wyglądanie pojazdu zastępczego. Zamiast tego a) dojechaliśmy do Zgierza, b) potem do dworca Łódź Fabryczna, c) gdzie kierowca na moją sugestię, że należałoby zakończyć podróż, odpowiedział "pani siedzi na górze, więc niech się pani nie interesuje, muszę dojechać", d) oraz agresywnie nakazał innej pasażerce skasowanie zdjęcia uszkodzonego autokaru, e) i odjechał. Do Warszawy - relacjonuje na LinkedIn.
FlixBus reaguje na słowa pasażerki. "Absolutnie niezgodne z naszymi standardami"
Pod wpisem pasażerki, w komentarzu na LinkedIn, firma odniosła się do całego incydentu.
"Jest nam bardzo przykro, że doszło do takiej sytuacji. Opisane zdarzenie jest absolutnie niezgodne z naszymi standardami bezpieczeństwa, procedurami oraz wartościami, którymi kierujemy się w codziennej działalności" - podaje Aleksandra Sobera.
Bezpieczeństwo pasażerów i kierowców jest dla nas najwyższym priorytetem i nie dopuszczamy żadnych odstępstw w tym zakresie. W związku z zaistniałą sytuacją niezwłocznie podjęliśmy działania wyjaśniające, a kierowcy zostali natychmiast odsunięci od wykonywania usług dla FlixBusa - wskazuje.