Spirala przemocy w USA nie do zatrzymania? Francuzi komentują
"La Croix" ocenia, że po strzelaninie na gali korespondentów Białego Domu nic nie powstrzyma spirali przemocy politycznej w USA. Dziennik zarzuca też Donaldowi Trumpowi współudział w "brutalizacji społeczeństwa amerykańskiego".
Najważniejsze informacje
- Francuski dziennik "La Croix" ocenia, że po ataku w Waszyngtonie przemoc polityczna w USA się utrwala.
- Gazeta wskazuje na rolę Donalda Trumpa w "brutalizacji społeczeństwa" oraz eskalację polaryzacji.
- PAP informuje, że napastnik był uzbrojony i miał celować w członków administracji oraz prezydenta USA.
Francuski dziennik "La Croix" analizuje konsekwencje sobotniego incydentu w Waszyngtonie, gdzie powstrzymano uzbrojonego napastnika podczas corocznej gali korespondentów akredytowanych przy Białym Domu. Jak podaje PAP, sprawca Cole Thomas Allen miał przy sobie broń palną i noże. Wiele wskazuje na to, że planował atak na prezydenta USA oraz członków jego administracji.
"La Croix" stawia tezę, że strzelanina i jej kulisy wpisują się w utrwalającą się przemoc polityczną w Stanach Zjednoczonych. Autor komentarza pisze o "skrajnej polaryzacji, banalizowaniu mowy nienawiści” i coraz częstszym "przechodzeniu od słów do czynów". W ocenie redakcji to zjawisko zakorzenia się w amerykańskim życiu publicznym, a najnowszy atak tylko je potwierdza. Taki obraz, zdaniem dziennika, powoduje narastające poczucie trwałego konfliktu między dwoma obozami.
Próba zamachu na Trumpa. Ekspertka nie wyklucza "spektaklu"
Romain Huret, historyk i amerykanista cytowany przez francuski tytuł, ocenia skalę zjawiska jako wyjątkowo niebezpieczną. - To, co widzimy po drugiej stronie Atlantyku, jest nadzwyczaj poważne – mówi badacz w rozmowie z gazetą. Jego zdaniem brutalizacja zaczęła się już w latach 90., choć w ostatnich latach wyraźnie przyspiesza, zmieniając język i praktykę politycznego sporu.
W społeczeństwie, gdzie polaryzacja osiągnęła szczyt i gdzie rozgrywa się prawdziwa wojna kulturalna, coraz więcej Amerykanów żyje tak, jakby należało do dwóch obozów, które nie mogą się pogodzić - podkreśla "La Croix".
Rola Trumpa i skutki dla sceny politycznej
Dziennik wskazuje także na odpowiedzialność obecnego prezydenta USA. Zdaniem "La Croix" Donald Trump "sam uczestniczył w tej brutalizacji społeczeństwa", systematycznie zaliczając krytyków do "wrogów wewnętrznych". Gazeta akcentuje, że agresywność i łamanie norm grzeczności stały się jego "znakiem firmowym", co miało przesuwać granice debaty publicznej i wzmacniać logikę wrogości.
Huret podkreśla również, że w zmienionej optyce przeciwnik polityczny coraz częściej przestaje być "przeciwnikiem" do przekonania, a staje się "wrogiem", którego należy zlikwidować. Ten język – sugeruje ekspert – przekłada się na realne zachowania.
Sytuacja pomoże Trumpowi?
"La Croix" dodaje, że paradoksalnie sam atak może politycznie pomóc Trumpowi, który "grzęźnie w Iranie i ponosi coraz więcej niepowodzeń w sferze gospodarczej". Gazeta przewiduje, że wydarzenia z gali skonsolidują Partię Republikańską wokół prezydenta, a Demokratów skłonią do wyciszenia krytyki w imię przyzwoitości.
W rozmowie z francuskim dziennikiem Huret prognozuje, że Trump "będzie próbował wyciągnąć z tego korzyść polityczną" i że może mu się to udać. Jednocześnie – jak zaznacza ekspert – kraj i demokracja płacą za tę dynamikę "wygórowaną cenę".