Mróz do –10 st. C uderzył w sady. Ta noc może zmienić wszystko
Noc z niedzieli na poniedziałek (z 26 na 27 kwietnia br.) przyniosła w wielu regionach Polski wyjątkowo silne spadki temperatur, miejscami nawet do -10 st. C. Jak opisuje serwis "Kobieta w sadzie", dla jabłoni i czereśni to moment szczególnie ryzykowny, bo mróz zbiegł się z wrażliwymi fazami rozwoju drzew. Sadownicy już tej nocy próbowali ograniczać możliwe straty.
Miniona noc z niedzieli na poniedziałek może okazać się jedną z najbardziej wymagających dla sezonu sadowniczego 2026. Według opisu opublikowanego 27 kwietnia w serwisie "Kobieta w sadzie", w wielu miejscach kraju temperatura spadła wyraźnie poniżej zera, a w skrajnych przypadkach sięgnęła –10 st. C. To poziom bliższy zimie niż końcówce kwietnia i wyraźnie wykraczający poza typowy obraz wiosennych przymrozków.
W sadownictwie za przymrozki często uznaje się spadki rzędu ok. –1, –2 czy sporadycznie –3 st. C. Tym razem skala chłodu była jednak większa, co automatycznie zwiększa ryzyko uszkodzeń roślin i przyszłych problemów z prognozą plonów 2026.
Jabłonie w fazie "pełni różowego pąka" najbardziej zagrożone
Największy niepokój dotyczy sadów jabłoniowych, bo wiele drzew znajduje się teraz w fazie określanej jako pełnia różowego pąka. Serwis podkreśla, że to etap bardzo wrażliwy na spadki temperatur i uszkodzenia mrozowe. Przy wartościach obserwowanych tej nocy realnym scenariuszem stają się znaczące straty, które mogą odbić się na późniejszej produkcji (wg "Kobieta w sadzie" spadek powyżej około –3,9°C → straty mogą sięgać nawet 90%).
Czereśnie w czasie kwitnienia i ryzyko uszkodzeń kwiatów
Jeszcze bardziej podatne na szkody są czereśnie w okresie kwitnienia. W tekście zwrócono uwagę, że właśnie wtedy mróz w sadach może szczególnie łatwo przełożyć się na problemy z zawiązaniem owoców. W połączeniu z temperaturami notowanymi w nocy z niedzieli na poniedziałek oznacza to wysokie ryzyko strat także w uprawach czereśni.
Ochrona sadów przed mrozem i kolejne noce pod znakiem zapytania
Opis serwisu wskazuje, że tej nocy w wielu gospodarstwach trwała intensywna walka z mrozem. Sadownicy mieli działać przez kilka godzin, próbując ograniczyć skutki chłodu i ratować plony ("uruchamiali systemy zraszania antyprzymrozkowego, stosowali nagrzewnice i świece dymne, monitorowali temperatury w czasie rzeczywistym" - czytamy na kobietawsadzie.pl).
Dodatkowym problemem jest to, że nie był to pierwszy taki epizod i według przywoływanych prognoz nie musi być ostatnim w tym tygodniu. Seria przymrozków może utrudnić rzetelną ocenę sytuacji, a na pełniejszy obraz strat trzeba będzie poczekać nawet kilka dni.
Autorzy tekstu na "Kobieta w sadzie" zastrzegają jednocześnie, że jeśli kolejne noce przyniosą dalsze spadki temperatur, plony jabłek i czereśni w 2026 r. mogą być wyraźnie niższe od oczekiwań.
W poniedziałek po południu na profilu "Kobieta w sadzie" na Facebooku pojawił się niepokojący post.
Dziś od rana telefon pęka w szwach… Każde odebrane połączenie zaczyna się od jednego słowa: "TRAGEDIA". W głosach ludzi słychać niedowierzanie, stres i bezsilność. To, co miało cieszyć oczy i zapowiadać dobry sezon, dziś budzi niepokój… Kwiaty jabłoni są w środku czarne… Trudno w to uwierzyć. Jeszcze trudniej się z tym pogodzić - napisano.