Górale rozkładają ręce. Arabowie omijają Zakopane

Oczekiwany najazd turystów z krajów arabskich na Zakopane prawdopodobnie nie dojdzie do skutku. Branża liczy głównie na Polaków i gości z krajów regionu, choć rezerwacje na wakacje są na razie umiarkowane. Tymczasem polscy turyści szukają obiektów z jacuzzi, sauną czy balią z widokiem na góry.

Arabowie tłumnie odwiedzali Zakopane.Arabowie tłumnie odwiedzali Zakopane.
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl
Mateusz Kaluga

Arabowie od kilku lat tłumnie przyjeżdżali do Zakopanego. To nacja, która zostawała w mieście nawet na dwa tygodnie. Restauratorzy przygotowywali nawet menu w języku arabskim, gospodarze witali ich z serdecznością. Wszystko zmieniła jednak wojna w Iranie i zawieszone loty nad krajami Zatoki Perskiej.

Pojawiło się takie przekonanie, że uratuje nas Etihad, który wylądował w Krakowie, ale przywrócenie tych połączeń niewiele zmieni, jeśli chodzi o turystów z Bliskiego Wschodu - mówi "Wyborczej" Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. - Jesteśmy dziś w stanie odtworzyć najwyżej część zeszłorocznego ruchu z tego rynku.

Wagner dodaje również, że przywrócenie siatki połączeń może działać przeciwko polskiej turystyce. Wszystko z tego powodu, że Europejczycy mogą wybrać wakacje zagraniczne zamiast Polski. Zaplanowane wakacje mogą już mieć Arabowie, których w Tatrach będzie znacznie mniej.

"Wyborcza" podaje, że pierwsze dni wakacji w Zakopanem mogą być umiarkowane. W pensjonatach przeważnie zajęta jest połowa miejsc noclegowych. W drugiej połowie lipca obłożenie sięga ponad 60 proc. Najbardziej obleganym weekendem ma być ten długi w okolicach 15 sierpnia.

Kiedyś gość sprawdzał trzy obiekty, dziś sprawdza dziesięć albo więcej - wyjaśnia dziennikowi Wagner. - Gość chce mieć balię, jacuzzi czy saunę z widokiem na Giewont. Potem korzysta z tej atrakcji raz czy dwa razy podczas pobytu, ale robi kilkadziesiąt zdjęć i pokazuje znajomym. Takie miejsca są dziś poszukiwane - mówi Karol Wagner w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Do Zakopanego mogą przyjechać turyści ze Słowacji, Węgier, Litwy i Czech. Najwięcej ma być oczywiście Polaków. W ostatnim czasie miasto otworzyło się m.in. na Francję.

W pierwszych tygodniach wakacji dwie osoby za jedną dobę ze śniadaniem zapłacą 524 złote. W połowie lipca ceny wzrosną do ok. 600 zł - ocenia "Wyborcza".

Wybrane dla Ciebie