aktualizacja 

Jest w rękach policji. Oto do czego przyznał się kierowca BMW

234

Była piątkowa noc, kiedy grupa uczniów w Wawrowie szykowała się do wyjazdu na ferie. W grupkę pakujących się do autokaru dzieci wjechało rozpędzone BMW. Jedno z dzieci zostało ranne do tego stopnia, że zmarło w szpitalu. Sprawca uciekł, ale nie na dobre. Jest już w rękach policji.

Jest w rękach policji. Oto do czego przyznał się kierowca BMW
26-latka zatrzymano w sobotę popołudniu (Policja)

Cała grupa szykowała się na wyjazd na ferie do Zakopanego, kiedy nagle na ulicy pojawiło się rozpędzone do granic możliwości BMW. Samochód wjechał w 10-letniego chłopca, dotkliwie go potrącając, po czym uciekł z miejsca zdarzania.

Chłopiec nie opuścił już szpitala

Dziesięciolatka od razu przewieziono do szpitala. Niestety, jego życia nie udało się już uratować.

Świadkowie zdarzenia pamiętali, że kierowca poruszał się ciemnym samochodem, a na tablicach rejestracyjnych prawdopodobnie widniały też litery "PY". Policja zabrała się do intensywnych poszukiwań.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Kierowca bmw wyjechał na czerwonym świetle. Świadek oszukał przeznaczenie
Jak można to nazwać wypadkiem. To było morderstwo. Ten kierowca wyjechał ze skrzyżowania w naszą stronę i uderzył w grupę ludzi, potrącając tego chłopca. Następnie przyspieszył i z premedytacją po nim przejechał. Była z nami osoba, która udzieliła pierwszej pomocy, dopóki dziecka nie przejęli ratownicy - mówił w rozmowie z "Faktem" Krzysztof Chrostek, sołtys Wawrowa.

Miał przy sobie narkotyki

Mężczyznę podejrzanego o śmiertelne potrącenie, zatrzymano w sobotę10 lutego po godz. 16.

Policjanci KMP Gorzów Wielkopolski zatrzymali sprawcę śmiertelnego wypadku, w którym zginął 10-letni chłopiec - przekazano w mediach społecznościowych Polskiej Policji.

Trwa ładowanie wpisu:twitter

Mundurowi podali, że zatrzymany ma 26 lat i przyznał się do prowadzenia podejrzanego auta. Do tego miał przy sobie narkotyki.

Sprawa była o tyle trudna, że policjanci nie posiadali zbyt wielu informacji chociażby o samym samochodzie. Dopiero wczesnym popołudniem w sobotę na leśnym terenie znaleźli BMW, które mogło brać udział w tym tragicznym wypadku.

Sprawa jednak dalej się komplikowała, gdyż samochód okazał się pochodzić z wypożyczalni. Niemożliwym było ustalenie jego właściciela. Mundurowi nie zdradzają szczegółów odnośnie tego, jak finalnie udało im się namierzyć sprawcę.

Po godz. 15 przy ul. Ogińskiego w Gorzowie byliśmy przygotowani do tego, aby zatrzymać tę osobę i założyć mu kajdanki. To osoba, która najprawdopodobniej chciała opuścić Gorzów i ukrywać się przed organami ścigania. Nie udało mu się. Policjanci byli szybsi - powiedział na antenie TVN24 Marcin Maludy, rzecznik prasowy lubuskiej policji.
Autor: EWS
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić