Kacperek zmarł w szpitalu. Przedstawiciel NFZ: "Było coś nie w porządku"

3,5-latek zmarł w szpitalu w Grodzisku Mazowieckim po tym, jak trafił tam z bólem brzucha i wymiotami. Lekarze rozpoznali u niego zakażenie meningokokami, jednak diagnoza okazała się niewłaściwa. Sprawę bada już prokuratura. "Zgon w takich okolicznościach wskazuje, że było coś nie w porządku, jeżeli chodzi o sposób, w jaki zaopatrywany był 3,5-letni Kacperek" – mówił w reportażu "Uwagi!" TVN przedstawiciel NFZ.

sKacperek zmarł w szpitalu. Przedstawiciel NFZ: "było coś nie w porządku"
Źródło zdjęć: © Facebook, Pixabay
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Sprawą po raz kolejny zajęła się "Uwaga!" TVN. Z reportażu dowiedzieliśmy się, że chłopiec przez niemal trzy godziny przebywał na SOR-ze w Grodzisku Mazowieckim bez podstawowych badań obrazowych, takich jak USG czy RTG.

Ordynatorka Iwona Bubisz-Dukat z Samodzielnego Publicznego Specjalistycznego Szpitala Zachodniego im. Jana Pawła II w Grodzisku Mazowieckim (gdzie zmarł Kacperek – przyp.) tłumaczyła w rozmowie z reporterem "Uwagi!", że proces diagnostyczny w lecznicy rozpoczyna się od sprawdzenia najczęściej występujących chorób.

Rodzice – jak wynikało z materiału – nie przyjmują stanowiska dyrekcji szpitala, według którego dziecka nie dało się uratować. Chcą ustalić, dlaczego pierwsza błędna diagnoza (meningokoki – przyp.) nie została odpowiednio szybko sprawdzona oraz czy właściwe badania mogły wpłynąć na dalsze leczenie.

Sekcja zwłok wykazała, że u Kacpra doszło do zadzierzgnięcia jelita połączonego z martwicą.

Kacperek zmarł w szpitalu. Przedstawiciel NFZ: "było coś nie w porządku"

Postępowanie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Rzecznik jednostki Piotr Antoni Skiba przekazał dla "Uwagi!", że śledczy zlecili przesłuchania personelu i zabezpieczyli dokumentację medyczną. Prokuratura analizuje teraz między innymi:

  • czy w szpitalu doszło do zaniedbań,
  • jak zorganizowano pracę SOR-u i oddziału pediatrycznego,
  • czy personel miał odpowiednie warunki i możliwości, by pomóc dziecku,
  • czy ewentualne nieprawidłowości wpłynęły na śmierć Kacperka.

Piotr Antoni Skiba ocenił w materiale TVN, że sprawa jest złożona i nie można wykluczyć błędów systemowych związanych z organizacją placówki. Śledczy chcą ustalić zarówno przebieg działań konkretnych lekarzy, jak i sposób funkcjonowania oddziału.

Instytucje kontrolne zajęły się tematem

Po emisji pierwszego reportażu "Uwagi!" (na temat zgonu Kacperka) sprawą zainteresowały się także instytucje kontrolne. Jakub Gołąb z Narodowego Funduszu Zdrowia wskazał, że śmierć dziecka w takich okolicznościach wymaga natychmiastowego wyjaśnienia.

Samo to, że nastąpił zgon w takich okolicznościach, wskazuje, że było coś nie w porządku, jeżeli chodzi o to, w jaki sposób był zaopatrywany 3,5-letni Kacperek. W jaki sposób była zorganizowana praca na SOR-ze. Czy były odpowiednie osoby przygotowane w odpowiedniej ilości do tego, żeby pomóc dziecku. Również, jeżeli chodzi o organizację pracy na oddziale pediatrycznym i kwestie samego wykonywania badań diagnostycznych, obrazowych, czyli na przykład USG, bo od tego też zależy szybkość diagnozy i podjęcia kroków, które zapobiegną tragedii – mówił "Uwadze!" Jakub Gołąb z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Ojciec Kacperka opowiada o żałobie

Pan Adam podkreślał, że żałoba nadal jest bardzo silna. Od śmierci dziecka minął dopiero miesiąc.

Cmentarz jest obok przedszkola. Do Kacperka przychodzą teraz koledzy. Ostatnio, jak byłem u niego, to trochę pogadaliśmy… Cały czas mi głos drży, obiecałem sobie, że nie będę płakał, ale nie da się – opisywał.

Jak relacjonował pan Adam, po stracie nie otrzymali od państwa pomocy psychologicznej.

Nie mieliśmy żadnego wsparcia psychologicznego. Moim zdaniem powinno ono być odgórne, ale nie na zasadzie sesji – stało się to, co się stało i pogódźmy się z tym. Tylko powinna to być interwencja kryzysowa u psychologa. Po to, żeby wiedzieć, jak sobie radzić przy atakach paniki. Co robić, jak zaczynamy się dusić z żalu – dodawał.
Wybrane dla Ciebie