Kontrowersyjne zmiany w Białym Domu. To jej Trump powierzył tę misję
Chamberlain Harris ma odpowiadać za projekt sali balowej w Białym Domu. Jej budowa budzi spore kontrowersje - mimo tego Donald Trump chce sfinalizować swoje dzieło. Problem polega na tym, że Harris nie ma doświadczenia przy tego typu projektach.
Część wschodniego skrzydła Białego Domu została rozebrana w 2025 roku. Donald Trump postanowił je przekształcić. Niegdyś było to miejsce zajmowane przez Pierwszą Damę i jej zespół. Znajdowała się tam również kolumnada. Teraz ma tam powstać nowa, większa kolumnada, a także sala balowa na 1000 gości. Pod skrzydłem mieściły się również schrony, które mają zostać odbudowane.
Pomysł Trumpa budzi w USA spore kontrowersje, jednak jak przyznał sam prezydent w styczniu, prac nie da się już zatrzymać. Teraz pojawiły się nowe informacje - Chamberlain Harris, zastępczyni dyrektora ds. operacji w Gabinecie Owalnym, będzie odpowiedzialna za renowację w Białym Domu.
Harris ma 26 lat. Jest wieloletnią asystentką Trumpa. W czwartek ma odebrać nominację przed Komisją Sztuk Pięknych. W jej życiorysie brakuje jednak informacji o zarządzaniu podobnymi projektami. Jak podaje "Washington Post", w 2019 roku uzyskała tytuł licencjata z nauk politycznych na University at Albany (SUNY), z dodatkowymi specjalizacjami w zakresie komunikacji i ekonomii.
Potem podjęła pracę w Biurze Administracji Białego Domu za prezydentury Trumpa i we wrześniu 2020 roku została jego asystentką. Po przegranych przez Trumpa wyborach w 2020 roku pozostała u jego boku. Teraz podczas jego drugiej kadencji pełni funkcję zastępcy dyrektora ds. operacji Gabinetu Owalnego.
Pomimo braku fachowej wiedzy artystycznej dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Steven Cheung powiedział w rozmowie z "Daily Beast", że Harris "rozumie wizję prezydenta i jego uznanie dla sztuki". Nazwał ją też "lojalną, godną zaufania i wysoko cenioną doradczynią prezydenta Trumpa".
Sala balowa ma kosztować 400 mln dolarów. Wiele osób z administracji USA ma wątpliwości co do projektu. Jeśli zostanie zrealizowany, to wschodnie skrzydło będzie trzy razy większe niż jego zachodni odpowiednik. Obawiają się, że reszta Białego Domu zostanie "przytłoczona".