Ksiądz spieszył się na mszę. Może mówić o cudzie

Ksiądz pędził samochodem na mszę świętą do klasztoru w Sadowiu. W pewnym momencie za łukiem drogi stracił panowanie nad autem. Podróż zakończyła się dachowaniem. Zanim strażacy przybyli na miejsce, księdza już nie było na miejscu wypadku.

Ksiądz dachował samochodem.Ksiądz dachował samochodem.
Źródło zdjęć: © Facebook

W czwartek rano 11 listopada na odcinku drogi Nowe Kamienice-Sadowie w gminie Ostrów Wielkopolski doszło do groźnie wyglądającego wypadku.

Jak podaje portal ostrow24.tv przed godz. 8:00 ksiądz spieszył się na mszę do Klasztoru Ojców Pasjonistów w Sadowiu. Duchowny kierujący fordem w pewnym momencie wypadł z drogi i dachował.

Na miejscu interweniowali strażacy z OSP Sadowie, OSP Wtórek oraz dwa wozy z Ostrowa Wielkopolskiego. Ze zgłoszenia, jakie otrzymały służby, wynikało, że w środku auta jest zakleszczona osoba.

Na miejscu strażacy zastali tylko pusty samochód. Okazało się, że po księdza przyjechał kolega i zawiózł go do klasztoru. Policjanci udali się do kościoła, by przebadać duchownego na zawartość alkoholu. Ksiądz był trzeźwy.

Groźny scenariusz ws. Białorusi. Rzecznik rządu zdradza, co biorą pod uwagę

Wybrane dla Ciebie