Ksiądz stanowczo ws. komunii. "Nie rozumiem"
Dyskusja o tym, jak wyglądają przyjęcia z okazji Pierwszej Komunii, wraca co roku wraz z sezonem uroczystości. Jak informuje Wprost, ojciec Grzegorz Kramer przekonuje, że publiczne utyskiwanie na komunijne "ekstremalne wyskoki" nie rozwiązuje problemu.
Najważniejsze informacje
- Ojciec Grzegorz Kramer napisał na Facebooku, że nie rozumie corocznego narzekania na imprezy komunijne.
- Jezuita wskazał, że przez dekady sakramenty zaczęły działać jak rytuał "do zrobienia", a nie realne wprowadzenie w wiarę.
- Jego zdaniem dzieci uczą się procedur, ale nie zawsze rozumieją, po co właściwie uczestniczą w całym procesie.
Sezon Pierwszych Komunii w Polsce co roku budzi dyskusje o tym, co jest ważniejsze: przeżycie religijne czy cała oprawa uroczystości. Chodzi o to, czy większy nacisk kładzie się na duchowy sens wydarzenia, czy na prezenty, wystawne przyjęcia komunijne i pokazanie tego dnia przed rodziną i znajomymi.
W tej sprawie wypowiedział się znany jezuita, ojciec Grzegorz Kramer, który zwrócił uwagę na to, że łatwo zgubić prawdziwy sens Pierwszej Komunii Świętej, jeśli skupimy się tylko na zewnętrznych elementach uroczystości.
Nie rozumiem tego corocznego utyskiwania na imprezy komunijne - napisał ojciec Grzegorz Kramer na Facebooku. I od razu zaznaczył, że problem widzi znacznie głębiej niż w drogich prezentach czy wystawnych przyjęciach.
Oto emerytura Zapendowskiej. "Nie wiem, co robić z pieniędzmi"
Według dominikanina polski Kościół sam przez lata doprowadził do sytuacji, w której sakramenty coraz częściej funkcjonują bardziej jako społeczny obowiązek niż doświadczenie wiary.
Chrzest przestał być decyzją człowieka o wejściu w świat wiary - podkreślił w mediach społecznościowych.
To zdanie wywołało największe emocje. Bo trafia w sam środek zmiany, którą widać od lat. Chrzci się dzieci "na wszelki wypadek", "bo babcia chce", "bo tak wypada". Dla wielu rodzin to bardziej element kultury niż świadoma decyzja religijna.
Podobnie jest z pierwszą komunią. Teologicznie to jeden z najważniejszych momentów w katolicyzmie — pierwsze pełne uczestnictwo w Eucharystii. W praktyce coraz częściej kojarzy się z listą gości, salą do wynajęcia i pytaniem o wysokość koperty. Kramer zwraca uwagę, że problem nie zaczął się od prezentów.
Przestaliśmy wprowadzać ludzi w Eucharystię, a zaczęliśmy ich szkolić - dodał duchowny w sieci.
To mocna diagnoza, ale wielu socjologów religii mówi dziś podobnie. Przygotowania do komunii czy bierzmowania często przypominają szkolny system: obecności, podpisy, zaliczenia i sprawdzanie modlitw. Wiara staje się czymś, co trzeba "odbębnić", zamiast przeżyć.
Dzieci uczą się procedur, ale nie zawsze rozumieją, po co właściwie uczestniczą w całym procesie. Rodzice z kolei często funkcjonują pod presją środowiska — bo "wszyscy posyłają", "tak się robi", "dziecko nie może być wykluczone".
Wiem, że bardzo upraszczam i trochę narzekam. Jednak chodzi mi tylko o to, byśmy - jako księża i inni katolicy - przestali narzekać publicznie na te ekstremalne wyskoki niektórych ludzi, bo przecież to się nie wzięło z przysłowiowego księżyca - zakończył.