Lekarze bez Granic alarmują. Rekordowa fala ataków na szpitale
Na świecie dramatycznie rośnie liczba ataków na placówki medyczne w konfliktach zbrojnych - alarmuje organizacja Lekarze bez Granic, cytowana przez Polską Agencję Prasową.
Najważniejsze informacje
- W 2025 r. WHO odnotowała ponad 1,3 tys. ataków na ochronę zdrowia, z ponad 1,9 tys. ofiar śmiertelnych.
- Najbardziej dotknięte są: Ukraina, Palestyna, Mjanma, Sudan, DR Konga i Syria.
- Lekarze bez Granic mówią o zmianie narracji stron konfliktu: od "błędów" do twierdzeń, że szpitale "straciły ochronę".
W poniedziałek organizacja Lekarze bez Granic zwróciła uwagę na gwałtowny wzrost przemocy wobec systemów ochrony zdrowia w strefach wojen. Według informacji przekazanych przez PAP, statystyki za lata 2024–2025 pokazują ponad dwukrotny wzrost liczby zabitych wśród personelu medycznego i pacjentów. LBZ przypominają, że mija dekada od przyjęcia przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji nr 2286, która miała wzmocnić ochronę szpitali, karetek i pracowników służby zdrowia.
Sygnał ostrzegawczy płynie z danych Światowej Organizacji Zdrowia. W 2025 r. WHO zarejestrowała ponad 1,3 tys. ataków na placówki medyczne, co przełożyło się na ponad 1,9 tys. ofiar śmiertelnych. Według organizacji przemoc koncentruje się w państwach, gdzie potrzeby zdrowotne są ogromne, a systemy już wcześniej działały na granicy wydolności. LBZ podkreślają, że ochrona nadana prawem międzynarodowym ma tu fundamentalne znaczenie, ale w praktyce jest coraz częściej podważana.
Akcja ratunkowa u wybrzeży Włoch. Przerażające dane służb
LBZ wskazują również na dramatyczne skutki dla lokalnych społeczności. Gdy szpitale i przychodnie są niszczone lub plądrowane, cierpią nie tylko ranni z frontu, ale też chorzy przewlekle, kobiety w ciąży i dzieci. Organizacja przypomina jednocześnie, że ponad 80 państw członkowskich ONZ zobowiązało się do ochrony personelu i infrastruktury medycznej, w tym środków transportu oraz sprzętu ratującego życie.
Główne ogniska przemocy wobec systemów zdrowia
Z danych LBZ wynika, że w 2025 r. najcięższe uderzenia spadły na Ukrainę, Palestynę, Mjanmę, Sudan, Demokratyczną Republikę Konga i Syrię. W samej Strefie Gazy w ciągu dwóch lat zginęło ponad 1,7 tys. pracowników opieki zdrowotnej. Jak relacjonuje organizacja, repertuar przemocy obejmował bombardowania, ostrzał z samolotów i śmigłowców, ataki dronów, użycie artylerii, czołgów i moździerzy oraz strzały wewnątrz szpitali. Zgłaszano też rabunki zaopatrzenia medycznego i dewastację pomieszczeń.
LBZ podała, że w latach 2016–2025 odnotowała łącznie 102 ataki na placówki, które prowadzi lub wspiera, z czego 58 zdarzyło się w ostatnich trzech latach. To jedno z najbardziej namacalnych świadectw narastającej fali przemocy wobec ochrony zdrowia. Według danych z 2024 r. w 81 proc. przypadków, gdzie zidentyfikowano sprawców, odpowiedzialność ponosiły państwa.
Zmiana narracji: od „błędów” do podważania ochrony prawnej
Lekarze bez Granic zwracają uwagę na niebezpieczny trend w komunikacji władz i stron konfliktów. Organizacja wskazuje, że narracja przesuwa się z tłumaczeń o "błędnych atakach" na stwierdzenia, iż placówki i personel rzekomo "straciły ochronę" wynikającą z międzynarodowego prawa humanitarnego. Według LBZ, w uzasadnieniach coraz częściej priorytetem staje się "konieczność wojskowa", spychając na dalszy plan obowiązek ochrony ludności cywilnej i ograniczania szkód.
LBZ przypominają również o konsekwencjach długofalowych: gdy opieka zdrowotna staje się celem, całe regiony tracą dostęp do szczepień, leczenia chorób zakaźnych i ratownictwa. To z kolei zwiększa liczbę zgonów pośrednich, które nie są bezpośrednio związane z działaniami bojowymi, ale wynikają z załamania systemu ochrony zdrowia.
W komunikacie podanym przez PAP LBZ akcentują, że dziesięć lat po przyjęciu rezolucji RB ONZ nr 2286 świat jest wciąż daleki od realnej ochrony pacjentów i personelu. Statystyki WHO i wewnętrzne dane organizacji pokazują trend wzrostowy, który trudno odwrócić bez egzekwowania zobowiązań przez państwa. LBZ oczekują, że sygnał ostrzegawczy przerodzi się w konkretne działania, zanim kolejne szpitale i przychodnie dołączą do listy celów wojennych.