Leśnik apeluje. "Absolutnie nie dotykamy marczaków"
Dawid Kontny, leśnik z popularnego profilu "Borem Lasem Wodą Bagnem", przypomina, by absolutnie nie dotykać młodych zajączków nazywanych "marczakami", które obecnie przychodzą na świat. "Absolutnie nie dotykamy, a tym bardziej nie zabieramy samotnych zajączków z ich środowiska" - przypomina.
Wiosna to czas, kiedy przyroda budzi się do życia. Dzień jest dłuższy, zaczynają kwitnąć pierwsze przylaszczki, w oczkach wodnych można dostrzec skrzek żab, z jaj wykluwają się pisklęta, a ssaki wydają na świat potomstwo.
Właśnie teraz na świat przychodzi pierwszy miot tych sympatycznych uszatych ssaków. Młode zajączki, które przychodzą na świat w marcu, nazywamy "marczakami". Zajęczyca rodzi swoje młode w płytkim zagłębieniu w ziemi, zwanym "kotliną", często w wysokiej trawie lub pod niskimi gałęziami sosen, lub po prostu na polu w miejscu osłoniętym od wiatrów - tłumaczy Dawid Kontny, leśnik z popularnego profilu "Borem Lasem Wodą Bagnem".
Jak widać na fotografii, ich futerko doskonale je maskuje pośród zaoranej ziemi, suchych traw, liści i opadłego igliwia. Także strategią młodych zajęcy jest po prostu tkwienie w bezruchu, by nie rzucać się w oczy drapieżnika.
To najsłynniejszy bocian na Mazurach. Krutek wrócił i nie jest sam
Poza tym, że zagrażają im m.in. lisy, jenoty czy wilki, naturalnymi zagrożeniami są jeszcze ludzie.
Głupota polega na cały czas pojawiających się przypadkach wypalania traw - podkreśla leśnik.
Młode zające nie mają szans z płomieniami, gdyż w stresowych sytuacjach po prostu zamierają w bezruchu i płoną żywcem. Drugim najczęstszym zagrożeniem związanym z bezpośrednią ingerencją człowieka, jest porywanie młodych zajęcy z naturalnego środowiska, tylko dlatego, że siedzą sobie same pośrodku niczego.
- Widok małego zająca pozostawionego samego sobie jest absolutnie naturalny. Natura tak wymyśliła, że zajęczyca karmi swoje młode zaledwie raz lub dwa razy dziennie, pozostawiając młode przez niemal cały dzień bez opieki, ale zawsze będąc gdzieś w pobliżu. Takim małym zającom nie dzieje się żadna krzywda - tłumaczy Dawid Kontny.
Absolutnie nie dotykamy, a tym bardziej nie zabieramy samotnych zajączków z ich środowiska - apeluje leśnik.
Jak wskazuje ekspert, większość takich maluchów w wyniku silnego stresu i nieodpowiednich warunków umiera w przeciągu kilkunastu lub kilkudziesięciu godzin.