Leśnik dostrzegł z daleka. "Blisko 100 proc.". Ponury widok
Leśnik z Nadleśnictwa Pułtusk aż złapał za telefon i zaczął nagrywać, gdy zobaczył, co wydarzyło się na 8-letniej uprawie sosny. Drzewkami "zaopiekowały" się jelenie i łosie. Straty są potężne.
Źródło zdjęć: © Nadleśnictwo Pułtusk
Trudno przejść obojętnie obok nagrania opublikowanego na Facebooku przez Nadleśnictwo Pułtusk. - Roztopy, zima już ustępuje, ale idąc tą drogą, zaobserwowałem już z daleka, że drzewka na tej uprawie są bardzo silnie obgryzione z kory i igieł - mówi leśnik.
Zobaczymy na wiosnę, czy drzewka zregenerują te uszkodzenia. Część na pewno uschnie. Będziemy próbować uratować tę uprawę - podsumował przedstawiciel Nadleśnictwa Pułtusk.
W opisie zaznaczono zaś, że na 8-letniej uprawie sosny odnotowane zostały "bardzo poważne szkody wyrządzone przez jelenie i łosie". "Blisko 100 proc. drzewek zostało uszkodzonych" - podkreślono.
Najczęściej obserwowane uszkodzenia to: zdarta cienka kora na pędach głównych, zagryzione młode, zeszłoroczne przyrosty, złamanie pędu głównego. Wyprowadzenie młodego lasu wymaga dużego doświadczenia i szczególnej opieki. To proces długotrwały, w którym każdy etap ma znaczenie - od ochrony upraw, przez pielęgnację, aż po reagowanie na szkody wyrządzane przez zwierzynę - wyjaśniono.
Smutne ujęcia z lasu. "Ogromne wyzwanie"
Leśnicy zauważają ponadto, że "tak duża skala uszkodzeń to ogromne wyzwanie dla dalszego rozwoju uprawy".
Wymaga dodatkowych zabiegów ochronnych, zwiększa koszty hodowli lasu i będzie miała wpływ na ten drzewostan przez wiele kolejnych lat - podsumowano.